Reklama

Zawsze oglądam medal do góry nogami. Z Anną Beatą Wątróbską-Wdowiarską rozmawia Lena Szatkowska

22/04/2022 08:00

Medalierka czy rzeźbiarka, które z określeń jest pani bliższe?
Utrzymuję się z medalierstwa. Robię medale, plakiety okolicznościowe i monety. Uczyłam się od mojej mamy, która przez trzydzieści lat była medalierką w Mennicy Warszawskiej. Dzięki niej poznałam technikę. Medalierstwo to sztuka bardzo mi bliska, bo kojarzy mi się z mamą. Ona uczyła mnie przede wszystkim obserwacji świata. Zwracała uwagę na wszystkie najmniejsze szczegóły, które nas otaczają w przyrodzie. Uczyła analizowania anatomii portretu, podejścia do detalu i przede wszystkim technologii medalu lanego i bitego. 

Czym różnią się obie techniki?
Medal lany to najstarsza technika odlewnictwa w brązie, niezmieniana od wieków. Zaczyna się od projektu, poprzez model gipsowy, wosk, potem wylanie w to miejsce brązu, cyzelowanie i patynowanie. Jest to bardzo długi proces.
Do wykonania medalu bitego używano kiedyś maszyn redukcyjnych, które redukowały jego wielkość, na ogół trzykrotnie. Teraz są komputery, w związku z tym można robić wielkość, jaką się chce. Komputer ułatwia projektowanie. 

Reklama

Jak wygląda praca nad projektem?
Każdy medal jest trochę zwierciadłem moich emocji. Często tak mam, że myślę o temacie wieczorem, dopóki nie zasnę. Rano na ogół już wiem, co chciałabym zrobić. Siadam do komputera (nauczyłam się Corela) i z grubsza, merytorycznie montuję projekt, żeby było wszystko w porządku pod kątem kompozycji. Następnie rzeźbię już bardziej dowolnie. 
Jeśli jest to medal na zamówienie, zawsze uprzedzam zamawiającego, że projekt robiony kreską czy w komputerze nie pokrywa się dokładnie z modelem gipsowym. Model gipsowy ma 3D, mogę załamać linię, zrobić wgłębienie, pozytyw i negatyw. Tego się nie uzyska w rysunku. Bywa, że odbiorca jest zaskoczony efektem końcowym, ale w większości na plus. 

Oprócz medali wykonuje Pani przestrzenne formy rzeźbiarskie, monety, plakiety. Która z tych form jest najtrudniejsza?
Wszystko jest trudne, bo ma swoje wymagania techniczne. W przypadku monety na małej powierzchni trzeba zrobić portret, jakiś krajobraz i przestrzeń w ten sposób, aby się ją czuło, chociaż iluzyjnie. Natomiast w medalu bitym jest więcej swobody, bo do centymetra można pójść w górę z reliefem i poniżej tła. Są określone zasady, których nie można przekroczyć.

Reklama

Uczyła się pani u wybitnej medalierki Zofii Demkowskiej. Czy to było ważne spotkanie? 
Skończyłam warszawską ASP. Dyplom uzyskałam w pracowni prof. Stanisława Słoniny. W pracowni Zofii Demkowskiej zrobiłam specjalizację z medalierstwa. Ona stawiała wszystko na głowie. Była szalenie zwariowaną kobietą, starą panną, która całe życie poświęcała sztuce i uczyła studentów nieszablonowego podejścia do medalu. Nieraz zamawiała u nas tematy. Kiedyś oglądając mój medal stwierdziła, że on by lepiej wyglądał do góry nogami. I tak zostało. Nauczyła mnie dystansu, by nie przywiązywać się tak bardzo do jakiejś koncepcji. To wychodzi mi na dobre i to się sprawdza. Od tamtej pory zawsze oglądam medal do góry nogami. 

Wiele pani prac otrzymało nagrody na światowych konkursach. Projekt monety z okazji 70. urodzin Krzysztofa Pendereckiego dla mennicy japońskiej uzyskał I miejsce. 
(...)

Reklama

Fot. Violetta Kucharska


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości