Powszechnie wiadomo, iż trudno jest zadowolić ludzi. Zwyczajowo wiąże się to z przechytrzeniem natury, która z kolei tak łatwo przechytrzyć się nie daje. Psucie się pokarmów, a co za tym idzie niemożność przechowywania żywności przez dłuższy okres, stale pobudzało przedstawicieli naszego gatunku do poszukiwania coraz lepszych metod jej konserwowania. Duże osiągnięcia w tej materii miał francuski browarnik Nicolas Appert. W jego manufakturze w Massy nieopodal Paryża wyprodukowano pierwsze konserwy (które zanim stały się powszechne, zdobyły uznanie w marynarce wojennej). Konserwy te robione były w oparciu o naczynia szklane zamykane korkiem. To za nie w 1822 roku Towarzystwo Popierania Przemysłu Krajowego przyznało mu tytuł „dobroczyńcy ludzkości”. Dla upamiętnienia tego oryginalnego osiągnięcia utrwalanie cieplne żywności w naczyniach hermetycznych, dające trwały produkt, nazwano apertyzacją. Dzisiaj termin ten jest mało używany, gdyż wyparł go inny, tj. pasteryzacja. Termin ten powstał od nazwiska człowieka, który to zjawisko wyjaśnił (spychając w zapomnienie pojęcie powstałe od nazwiska odkrywcy). Cóż, najwidoczniej przede wszystkim należy wiedzieć, co się robi, wówczas sława się utrwala w pamięci potomnych (z tą pamięcią to zresztą bywa różnie, otóż istnieje też termin „wekowanie”, który pochodzi od nazwiska właściciela firmy produkującej słoje). My w każdym razie świadomie zakonserwujmy ogórki. Będą wyśmienite, gdy za oknem zagości zima.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze