Reklama

Zabawa w duchy

31/03/2022 13:00

Zapytana o duchy kwiaciarka powiedziała: - Co? Pan w duchy wierzy? Jeśli się pomylę, a przyjdzie kontrola, to nikt mi nie uwierzy, że ktoś poza mną jest winien… Ludzie o różnych rzeczach mówią, ateista na cmentarz w nocy nie pójdzie, lecz ja wiem swoje. Żadne duchy. Dwóch mężów pochowałam i żaden nie przyszedł…

Natomiast emeryt jest innego zdania: - Coś w tym musi być. Kiedy mojej synowej zmarł ojciec, to się jej obrazek oberwał ze ściany o wpół do jedenastej w nocy. Potem ktoś chodził i stukał, że trudno jej było w mieszkaniu wytrzymać. (…)
Po penetracji różnych środowisk wychodzi na to, że w duchy wierzą nie tylko prości ludzie. Wręcz przeciwnie, przeciętni obywatele mają do nich stosunek sceptyczny. (…) Stary Voltaire rzekł, iż są na świecie rzeczy, o których się nie śniło filozofom. Jako nie-filozof chciałbym to sprawdzić. Jednak droga do sprawdzenia nie jest prosta i łatwa. Wiele trzeba poświęcić czasu, by pokonać barierę nieufności, by wstydliwość demonstrowana przez zaklinaczy (przeważnie są to zaklinaczki) skruszyła się pod naporem perswazji. (…)
Typowe mieszkanie w blokach. Towarzystwo – mieszane. Dla ciekawości podam, że przeważają ludzie z wyższym wykształceniem. Co powoduje, że bawią się w wywoływanie duchów? Jedni powiedzą kryzys. On jest dobry na wszystko. Inni – zaczną mówić o naturalnym dążeniu do przeżywania emocji. Jeszcze inni – po prostu o zabawie. A pozostali zaczną ukrywać brak głębszych zainteresowań. Zapewne prawda, jak zwykle, leży po środku.
Przyćmione światło w pokoju, najlepiej, jeśli są to świece. Wcześniej przygotowana kartka papieru z alfabetem u góry, cyframi u dołu. Przekreślona na cztery części z wyrazami: „tak” i „nie”, po prawej i po lewej stronie. Stolik powinien być okrągły, najlepiej bez żadnego gwoździa. Ale gdy się nie ma, co się lubi… w ostateczności parę gwoździ też byle ducha nie przerazi. Najważniejszy jest porcelanowy talerzyk przewrócony dnem do góry z wyraźną strzałką, wskazującą jeśli już duch posłucha wezwania – litery alfabetu oraz cyfry. No i niezbędne są jeszcze co najmniej dwie osoby bezpośrednio biorące udział, trzymające dłonie tuż nad talerzykiem.
Lekki półmrok daje nastrój, niby nic, a jednak lekko odczuwalny dreszczyk sprawia, że oczekuje się na coś niezwykłego. Dylemat: przyjdzie, nie przyjdzie. W poważnych gremiach spirytystycznych panuje przekonanie o powracaniu tego samego ducha na to samo miejsce. Przy stoliku siadają dwie kobiety. Pozostali obserwują przebieg wydarzeń.
- duchu, duchu przyjdź.
Nic.
Po trzecim wezwaniu talerzykiem rzuciło.
- Kim jesteś?
Strzałka kieruje się na kolejne litery alfabetu. A, G, N, I, E, S, Z, K, A. Porozumiewawczy uśmiech u celebrantek:
- Ta sama.
- Czy chcesz z nami rozmawiać?
Talerzyk przesuwa się gwałtownie do wyrazu „tak”. Ulga, chwila koncentracji i następne pytanie. Przedtem jednak upewniamy się, że jest to ta sama co zwykle dziewczynka – lat dziesięć, chce rozmawiać, ale będzie ją można pytać tylko o sprawy z przeszłości.
- Czy w naszym gronie jest ktoś, kto ci przeszkadza?
Pewne zaskoczenie. Odpowiedź brzmi: „tak”. Patrzymy po sobie. Któż z nas może się duchowi nie podobać? I dlaczego? Odpowiedź przychodzi szybko. – Andrzej. Pokłócił się z żoną i w dodatku nie miał racji.
Coś się wydaje, że duch jest nieprzychylny dla mężczyzn. Jak to dziewczyna…
Mogłoby się wydawać, że procedura wskazywania liter i cyfr jest długa. Pomyłka. Talerzykiem rzuca w sposób wręcz błyskawiczny. Krąży po stoliku z niespodziewaną szybkością, chrobocząc i postukując. To wpływa na atmosferę, przydaje wiarygodności. Są również niespodzianki. Data urodzenia, o której nie wie nikt: wskazana bezbłędnie. Nawet niedowiarka może rozbroić. Skąd duch wie, że urodziłem się…? W dodatku animatorki talerzyka, przynajmniej te realne, jakiego chwytu musiałyby użyć, żeby talerzyk posłusznie wędrował od litery do litery, od cyfry do cyfry. (…)
Nie brakuje bardziej intymnych pytań. Odpowiedzi ducha są zgodne z powszechnie przyjętym wzorcem moralności. Alkoholu nie lubi, kłótni małżeńskich też. Potrafi odpowiedzieć, co przytrafiło się komuś kilka lat temu. Na podstępnie zadane pytanie o numery totolotka wyraźnie się obraża. Dowcipny człowiek, który je zadał, wkrótce staje się personą non grata. Duch stwierdza, że powinien opuścić towarzystwo. Wychodzi więc z pokoju. (…)
- dlaczego nie chcesz rozmawiać?
- Jestem zmęczona.
- A czy przyjdziesz jeszcze?
- Tak.
Duch udał się do swojej tajemniczej, nigdy do końca nie zbadanej krainy. Nie wszyscy jednak zostali przekonani o jego realności. Są jednak ludzie, którzy wierzą bez zastrzeżeń we wszystko, co powie. Ale przychodzi uznać, że cały ten seans, to tylko zabawa w wakacyjną, pochmurną noc.

Reklama

MAG
Nr 32, 5 sierpnia 1984 r.

Więcej archiwalnych tekstów z roku 1984
w Tygodniku Płockim

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości