To szczupak, przyzwoity – ma z pewnością nie mniej niż trzy czwarte metra i waży pewnie ponad trzy kilogramy. Ale emocje już nie te, co przed chwilą, kiedy myślałem że mam na kiju troć. Zaraz jednak zapominam o tym, bowiem szczupak jest bardzo porywczy i nieustępliwy, i sprawia, że walka z nim staje się wyjątkowo porywająca. I kiedy mam go już przy brzegu, wychodząc zwycięsko z kilku niebezpiecznych potyczek, uświadamiam sobie, że właśnie teraz, kiedy mógłbym już spróbować podebrać go z wody, nie mam jak tego zrobić. Podwyższony i urwisty w tym miejscu brzeg sprawia, że nie sięgam ryby dłonią. Zejście, a raczej zeskoczenie do wody, jest zbyt ryzykowne. Robi się nerwowo. Gorączkowo rozglądam się po brzegu. Po jego prawej stronie, tuż przy krawędzi rośnie stara, gruba, rosochata niczym dąb, olcha. Nie dam rady przełożyć przez jej pień wędki i pójść w górę rzeki. Po lewej stronie brzeg podwyższa się jeszcze bardziej. Jedyna możliwość, jaka przychodzi mi na myśl to zsunięcie się w wymyte częściowo przez nurt wody korzenie olchy, znajdujące się tuż nad powierzchnią rzeki. I tak też robię. Szczupak znowu zaczyna się awanturować. Wyciągam po niego dłoń. Już niemal zaciskam ją na jego grzbiecie. Wymyka się i daje nura do dna, w gąszcz przybrzeżnych podwodnych traw. Próbuję go stamtąd wyciągnąć. I wtedy staje się najgorsze, wpływa pod zakleszczony w dnie, prawie niewidoczny w gąszczu traw, konar. Nie mogę go ruszyć z miejsca. Po kilku nieudanych próbach targnięcie i uczucie jakby coś ciachnęło żyłkę brzytwą. Poszedł, z błystką. Jestem wkurzony. Nie z powodu, że poszedł, bo i tak bym go wypuścił, lecz że zabrał mi jedno ze skuteczniejszych wahadełek na pstrągi. Sięgając do pudełka po następną „Karlinkę” trochę się waham, pstrągów tu niewiele, a ryzyko jej utraty duże. Jednak na drawskie trociowo-pstrągowe łowiska wydaje mi się idealna, więc zawieszam ją na wędce. W kwadrans później, po złowieniu dwóch okoni, zostaje w rzece na podwodnym karczu.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze