Młody mężczyzna podjechał przed posterunek policji w Pacynie samochodem, w którym przewoził skradzione godzinę wcześniej łupy. Nie spodziewał się, że chwilę później usłyszy zarzut kradzieży.
Wszystko zaczęło się od przypadkowej kolizji: – Kierowca forda sierry nie dostosował prędkości do panujących na drodze warunków. Auto wpadło w poślizg i jazda skończyła się w przydrożnym rowie. Na szczęście ani kierowcy, ani jego pasażerce nic się nie stało. Po zakończeniu przez policję czynności związanych z wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia mężczyzna postanowił odholować auto do domu – relacjonuje oficer prasowy gostynińskiej policji kom. Zbigniew Bartosiak.
Stojący w rowie samochód na krótko pozostał bez opieki. Wykorzystali to dwaj młodzi ludzie, którzy przejeżdżali obok miejsca kolizji. Zabrali butlę gazową i wymontowali akumulator. Gdy właściciel wrócił do samochodu, pozostało mu jedynie zgłoszenie kradzieży.
– Policjanci szybko ustalili dane podejrzanych i samochodu, którym jechali. Pojechali do domu jednego z nich, ale go nie zastali – dodaje Zbigniew Bartosiak.
Nie wdając się w szczegóły, mundurowi zostawili podejrzanemu wezwanie na posterunek. Po kilku minutach 24-latek podjechał przed posterunek w Pacynie autem, w którego bagażniku były skradzione „fanty”. W czasie składania wyjaśnień podejrzany potwierdził, że jego wspólnikiem był 15-latek. Obaj usłyszeli już zarzuty kradzieży. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze