Reklama

Z gruntu inaczej (2)

05/07/2016 08:54
Przy okazji „skakania” ciężarkiem poznaję także strukturę oraz charakter dna rzeki. Jeżeli ciężarek o coś zaczepi, przeważnie oznacza to, że udało mi się namierzyć jakieś atrakcyjne miejsce: wypłycenie w korycie rzeki, roślinność, korzenie lub leżące na dnie zatopione drzewo. Wszelkiego rodzaju denne nierówności i przeszkody zawsze przyciągają ryby z magiczną siłą.
Jeżeli rzeczywiście chcemy z wyczuciem przetestować dno, musimy użyć do tego celu odpowiedniego sprzętu. Ciężarek powinien być tak dobrany, aby prąd wody nie był w stanie przesunąć go z miejsca; lekkie podciągnięcie żyłki na palcu musi jednak wystarczyć, aby ciężarek oderwał się od dna. Odpowiednią masę ciężarka musimy za każdym razem ustalać eksperymentalnie.
Aby móc szybko wymieniać ciężarki, zawsze podczepiam je na agrafce z krętlikiem. Krętlik przywiązany jest do końca żyłki głównej. Przypon z haczykiem dowiązany jest jako trok boczny. Drgająca szczytówka jest dobrym sygnalizatorem brań także podczas łowienia pod prąd. Używam zawsze wkręcanych szczytówek typu guiver średniej giętkości, idealnie pasujących do masy stosowanego przeze mnie ciężarka. Do momentu zanim ciężarek poderwie się z dna, szczytówka powinna być zawsze lekko przygięta (mniej więcej na dwanaście centymetrów). Tylko wtedy jest ona dostatecznie naprężona, aby bezbłędnie reagować na brania.
W słabym prądzie wody odpowiednie naprężenie żyłki, tak aby szczytówka ładnie się wygięła, jest dość trudne. Z tego też względu ciężarek denny powinien być trochę cięższy. Po zarzuceniu wędki i odczekaniu aż przynęta opadnie na dno, zaczynamy aktywnie szukać ryb.
Brania są bardzo dobrze widoczne. Dzikie szarpnięcia, tak dobrze znane z łowienia brzan w tradycyjny sposób, a więc z prądem, zdarzają się dość rzadko. Zamiast tego drgająca szczytówka przeważnie nagle się prostuje, a żyłka wiotczeje. Oznacza to, że ryba pochwyciła przynętę, poderwała z dna ciężarek i przemieszcza się z prądem.
Szczytówka może też kilka razy zadrgać, a dzieje się tak przeważnie wtedy, gdy ryba także spływa z prądem, a ciężarek lekko podskakuje po dnie. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku powinniśmy wykonać natychmiastowe zacięcie.
Czasem ciężarek nie zachowuje się normalnie – „spływa” z prądem wody, choć teoretycznie powinien leżeć na dnie lub nie rusza z miejsca, gdy próbujemy ściągnąć go trochę w dół rzeki. To także są oznaki brania, które najlepiej od razu skwitować zacięciem.
Opisywana przeze mnie metoda zrewolucjonizowała całe moje rzeczne wędkarstwo gruntowe. A i dla wielu gatunków ryb okazała się po prostu „zabójcza”. Dla ścisłości muszę jednak dodać, że także podczas łowienia pod prąd prawdziwe sukcesy odnosi się dopiero po nabyciu pewnego doświadczenia. I nie wymaga to chyba żadnego komentarza. Najpierw jednak należy w ogóle odważyć się na zarzucenie gruntówki pod prąd.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości