A „Miś” jest wiecznie żywy... Różnica to kwestia skali. Kiedyś węgiel dowozili furmanką, teraz statkiem. Ale informacja o dostawie to news dnia, otwierający wszystkie serwisy informacyjne. No, może nie we wszystkich mediach... Tamten przekaz łączył się z zapowiedzią rychłego konfliktu zbrojnego (Będzie wojna! Przed wojną też był!), dziś wojna tuż za granicą.
Skupmy się jednak na meritum, to znaczy na węglu. W nim to bowiem jak w zwierciadle odbija się styl rządzenia naszym pięknym krajem. Jest taki żart polityczny z brodą. Suchar, przy którym kawały prowadzącego „Familiadę” to gorące kartofle. Gdyby na Sacharze wprowadzić socjalizm, to w krótkim czasie zabrakłoby piasku! Pasuje jak ulał do polskiego węgla. Szczegółowe dane statystyczne podawałem niedawno, zatem nie będę Szanownych Czytelników zanudzał. W każdym razie udało się i pojawienie się węgla w gdańskim porcie jest prawdziwą sensacją! Większą wywołałaby chyba tylko informacja, że urobek ze śląskich i lubelskich kopalni w pełni pokrywają krajowe potrzeby i pociągi z „czarnym złotem” mkną po gierkowskiej magistrali do Gdańska, gdzie czekają statki spragnionych tego jakże cennego paliwa kontrahentów.
Zamiast tego obserwujemy manewry rządu mające na celu rozwiązanie problemu... Tu oddajmy głos klasykowi. Jak mawiał Kisiel, socjalizm polega na bohaterskim zwalczaniu problemów, które nie występują w żadnym innym ustroju. No, to zwalczamy! O wpływie dopłat do węgla dla zagrożonych zamarznięciem konsumentów tego paliwa, oraz związkach tego pomysłu z wolnym rynkiem pisałem przed dwoma tygodniami. Na tym jednak kreatywność rządowych speców od gospodarki bynajmniej się nie wyczerpała. Jak już uchronili przed skutkami życia w niedogrzanych mieszkaniach „zwykłych Polaków”, zabrali się za „niezwykłych”. A dokładniej za przedsiębiorców prowadzących działalność w postaci składów węgla. Zafundowali im zdrową, „wolnorynkową” konkurencję w postaci samorządów, którzy będą handlować węglem sponsorowanym, po cenie znacznie niższej od tej, którą mogą zaproponować biznesmeni krwiopijcy, o ile nie mają ochoty dopłacać do interesu. Oczywiście samorządy, podobnie jak rząd, zbankrutować nie mogą, zatem hulaj dusza... Pozostaje pytanie kto dokładnie sfinansuje tę rządową podwójną hojność? Czy jest tak, że udało się pozyskać na rynkach światowych paliwo tak tanie, że rząd jeszcze na tym interesie zarobi? Jeśli tak, to czapki z głów! Czy też, jak nakazuje podejrzewać zdrowy rozsądek do spółki ze zmysłem obserwacji, cała akcja sponsorowana jest przez podatników, również tych, którzy do ogrzewania wykorzystują gaz, prąd, chrust czy inne „wynalazki”?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
SaHara. Przez samo H!!!
SaHara. Przez samo H!!!