Posłanka Wioletta Kulpa po raz kolejny odniosła się do sprawy Centrum Integracji Cudzoziemców. Jak poinformowała podczas konferencji prasowej, nadal nie ma oficjalnej informacji o rezygnacji z pomysłu zlokalizowana centrum w Płocku. Podczas konferencji podniosła również temat sytuacji na płockich pływalniach oraz zapytania, jakie wystosowała do ministra sprawiedliwości Adama Bodnara.
Posłanka podkreślała, że choć w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że CIC w Płocku nie powstanie, to nadal nie mam oficjalnej informacji w tej sprawie.
- Media obiegła informacja, że marszałek Struzik podjął decyzję o tym, że przy ulicy Tumskiej 5 nie powstanie Centrum Integracji Cudzoziemców. Ale w przestrzeni prawa miejscowego mamy cały czas zarządzenie prezydenta miasta Płocka. W tej sprawie skierowałam pismo do pana marszałka Struzika z prośbą o informację, czy rezygnuje z organizacji Centrum Integracji Cudzoziemców w Płocku. Skierowałam również pismo do prezydenta Płocka z pytaniem czy otrzymał oficjalną informację od marszałka o tym, że odstąpił on od realizacji planu powstania CIC-u w Płocku. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam odpowiedzi od pana marszałka. Od prezydenta wpłynęła w dniu dzisiejszym. Prezydent poinformował w nim, że nie otrzymał od marszałka województwa mazowieckiego oświadczenia o rezygnacji z lokalizacji Centrum Integracji Cudzoziemców w Płocku. Dodał również, że z uwagi na informacje medialne, które pojawiły się w tej sprawie, wystąpił do Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Jako mieszkańcy oczekujemy jasnej deklaracji, przede wszystkim wycofania zarządzania prezydenta miasta Płocka, które wskazywało na lokalizację CIC-u przy ulicy Tumskiej 5. Chcemy także oficjalnego stanowiska marszałka Struzika w tej sprawie – tłumaczyła posłanka.
Reklama
Wioletta Kulpa poinformowała również, że w tej sprawie skierowała interpelację poselską do wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, powołując się na jego słowa, w których podkreślał, że jest przeciwny umiejscawianiu Centrów Integracji Cudzoziemców tam, gdzie jest sprzeciw społeczny. - W Płocku jest sprzeciw społeczny, w związku z tym poprosiłam pana wicepremiera o zajęcie stanowiska – poinformowała posłanka.
Parlamentarzystka skierowała również zapytanie do ministra Bodnara. Dotyczy ono sprawy, która wstrząsnęła Płockiem. Chodzi o podejrzenie gwałtu dokonanego na płocczance wiosną tego roku.
- Prokuratura nie zarządziła tymczasowego aresztu dla podejrzanego o ten czyn 18-letniego mieszkańca Ukrainy. Dopiero 9 kwietnia Sąd Okręgowy w Płocku podjął decyzję o zgodzie na tymczasowy areszt dla podejrzanego, ale co się stało? Podejrzany zniknął. Mamy 4 miesiące od popełnienia przestępstwa i jako mieszkańcy nie wiemy, co się w tej sprawie dalej zadziało. Wiemy tylko o tym, że został wydany list gończy za podejrzanym. W związku z tym, pytam się pana Bodnara, jakie wyciągnie konsekwencje w stosunku do sędziego, który podjął pierwotnie taką decyzję, żeby nie zasądzić 3-miesięcznego aresztowania wobec podejrzanego?– poinformowała posłanka.
Posłanka odniosła się również do tematu zatrudniana obcokrajowców w charakterze ratowników na płockich basenach. Jako przykład podała „Miodolankę”, gdzie ratownicy są zatrudnieni przez firmę zewnętrzną z Wrocławia, zazwyczaj na umowę zlecenie. Podkreślała przy tym, że w związku z taką formą zarządzający spółką MOSiR nie ponosi żadnej odpowiedzialności w kontekście ich pracy.
- Złożyłam zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Ci pracownicy zatrudniani na podstawie umowy zlecenia są przepracowani, pracują nawet po 16 godzin. To stwierdziła kontrola Głównego Inspektora Pracy, który taką kontrolę przeprowadził we Wrocławiu. Stwierdzono, że są również pracownicy, którzy pracują tam po 270 godzin miesięcznie. To są osoby, które ulegają omdleniom, mają krwotoki z nosa i w czasie takiej niedyspozycji, nie są w stanie czuwać nad życiem i bezpieczeństwem osób przebywających na płockiej pływalni „Miodolanka” – wyjaśniała.
Posłanka przypomniała, że podobna sytuacji może już za chwilę mieć miejsce na Jagiellonce, gdzie za zatrudnianie pracowników również ma być odpowiedzialna firma zewnętrzna.
– Prezes MOSiR-u chce wyrzucić ratowników z Jagiellonki na Podolankę i cały obiekt Jagiellonki również będzie objęty usługą firmy zewnętrznej w zakresie zatrudniania ratowników prawdopodobnie również na umowę zlecenie. Gdzie jest nasze bezpieczeństwo? Rozumiem, że liczy się tu tylko i wyłącznie pieniądz. Nie liczą się płocczanie, nie liczą się płoccy ratownicy, nie liczy się to, jaki mają staż pracy, jakie osiągnięcia, że pracują z dziećmi, prowadzą szkółki pływackie, mają bardzo duże zasługi i osiągnięcia. To się nie liczy. Nie liczą się ludzie zatrudnieni z kilkunasto- albo kilkudziesięcioletnim stażem pracy. Zatrudnia się Ukraińca, który nie wiemy, gdzie robił uprawnienia, jak robił te dokumenty, kiedy je robił i czy te jego uprawnienia odpowiadają polskim uprawnieniom. Jeśli to ma być sposób na autowanie polskich, płockich pracowników, to stanowczo się temu sprzeciwiamy. Nie ma na to naszej zgody. Czy w tę stronę mamy iść, czy miasto Płock będzie się tak rozwijać?– pytała posłanka. - Żądamy odstąpienia od tego typu planów i praktyk. Chcemy, żeby pływalnie mogły normalnie funkcjonować, żeby we właściwy sposób traktować płockich ratowników – dodawała.
Posłanka przypomniała również, że trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie paktu migracyjnego.
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze