Reklama

Winny zabójstwa

15/06/2011 08:16
Płocki Sąd Okręgowy wydał wyrok w sprawie podpalenia kobiety, która w efekcie odniesionych ran zmarła. Mariusza S. uznał za winnego i skazał na 12 lat więzienia. Siedzącą razem z nim na ławie oskarżonych Małgorzatę K. skazał na rok więzienia.
Początkowo na ławie oskarżonych były trzy osoby – 43-letnia Małgorzata K. i 27-letni Mariusz S. Z wolnej stopy odpowiadał 52-letni Mirosław Z. Dwójce pierwszych oskarżonych prokuratura zarzucała, że oblali denaturatem i podpalili Katarzynę S. Kobieta doznała poparzeń drugiego i trzeciego stopnia. W wyniku tych obrażeń zmarła. Mirosław Z. miał zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanej, która była jego konkubiną. Małgorzata K. i Mariusz S. mieli postawione zarzuty z paragrafu, w którym jest mowa o spowodowaniu ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem jest śmierć. Groziło im za to od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Jednak, gdy wydawało się, że sprawa zbliża się do końca, sędzia Przemysław Nowacki stwierdził, iż bierze pod uwagę zmianę kwalifikacji prawnej czynu. Dotyczyło to Mariusza S. i Małgorzaty K. Sąd nie wykluczył, że oskarżeni będą odpowiadać z artykułu, w którym jest mowa o zabójstwie, a nawet zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem. Maksymalna kara za taki czyn to dożywocie. W tego typu sprawach sąd musi obradować w powiększonym składzie, czyli dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników. W związku z tym proces praktycznie ruszył od nowa. Sprawa Mirosława Z. została wyłączona do osobnego postępowania.
Cała sprawa dotyczyła wydarzeń z czerwca ubiegłego roku. Wszystko zaczęło się w sobotę, 26 czerwca. Na jednym z osiedli w Żyrardowie był festyn. Byli na nim Mariusz S., znany jako „Sopel” i jego znajoma Wioletta S. Trochę wypili. Gdy wracali, spotkali Małgorzatę K., o której w pewnych kręgach mówiło się „gruba Gośka”, i jej znajomych. Całe towarzystwo kupiło wódkę i poszło pić pod jeden z bloków na ul. Legionów Polskich. Tam spotkali Mirosława Z., którego konkubina nie chciała wpuścić do domu. Podczas libacji na ławce towarzystwo zaczęło się wykruszać. W końcu Z. zaprosił „Sopla”, „grubą Gośkę” i Wiolettę S. do siebie. Tym razem Katarzyna S. otworzyła im drzwi. Zaczęła się znowu libacja. Ale zanim usiedli do stołu, Mirosław Z. kazał swojej konkubinie zamknąć drzwi na klucz, bo bał się, że zostanie okradziony przez współbiesiadników. Według zeznań trójka zaproszonych gości miała pić wódkę. Gospodarze natomiast denaturat. Do tragicznego wydarzenia doszło w niedzielę rano.
Każda z osób biorących w nim udział przedstawia inną wersje. „Sopel” twierdzi, że spał, a gdy obudziła go Wioletta S., poszkodowana już płonęła. Próbował ją gasić. Według Małgorzaty K. w niedzielny poranek kilka razy była w pokoju, w którym spali Mirosław Z. i Katarzyna S., żeby wziąć klucz, bo chciała wyjść. Z wyjaśnień złożonych przez „Gośkę” wynika, że para w łóżku piła z butelki denaturat. – Kaśka chciała, żeby przypalić jej papierosa. Poszłam po zapałki. Pierwsza się nie zapaliła. Przy drugiej w stronę Kaśki poleciała iskra i Kaśka stanęła w płomieniach. Zaczęłam krzyczeć. Przybiegł „Sopel” i zaczął ją gasić. Ja pobiegłam po wodę do łazienki. Przyniosłam ją w misce i „Sopel” ją polał. Uciekliśmy, gdy ją ugasiliśmy – zeznała Małgorzata K.
W wersji Mirosława Z., gdy się obudził, w pokoju, w którym spał z Katarzyną S., była cała trójka gości. Ktoś miał zażądać klucza od drzwi wejściowych. Katarzyna S. nie pamiętała jednak, gdzie ma klucze. Wtedy Małgorzata K. miała usiąść na Katarzynie S. i okładać ją pięściami. Mirosław Z. twierdzi, że gdy udało mu się zrzucić z Katarzyny S. „grubą Gośkę”, oboje wstali z łóżka. Z jego wyjaśnień wynika, że na ławie stała prawie pełna półlitrowa butelka denaturatu. – Nie widziałem momentu podpalenia. Nie wiem, kto to zrobił. Ale Kaśka zapaliła się jak snopek – zeznał Mirosław Z.
Jeszcze inny przebieg zdarzeń przedstawia Wioletta S. Jej sprawa została wyłączona do osobnego postępowania, bo dobrowolnie poddała się karze. Została już skazana na dwa lata w zawieszeniu za nieudzielenie pomocy. W jej wersji to Małgorzata K. miała oblać poszkodowaną denaturatem i pstrykać w nią zapałkami. Wszystko dlatego, że Katarzyna S. nie chciała dać jej kluczy.
W wyniku podpalenia Katarzyna S. doznała rozległych oparzeń klatki piersiowej, twarzy, pleców, ręki. Do szpitala trafiła w poniedziałek 30 czerwca. Nie udało się jej uratować. Zmarła cztery dni później.
Ale gdy mogła jeszcze zeznawać, pytana przez policjantów, kto jej to zrobił, stwierdziła, że „Sopel”. Sąd uznał, że tragedii winny jest Mariusz S. Skazał go za zabójstwo na 12 lat więzienia. Ten werdykt wywołał bardzo emocjonalną reakcję matki „Sopla”. Sąd musiał przerwać uzasadnianie wyroku i wyprosić ją z sali.
Małgorzatę K. skazał na rok pozbawienia wolności za zmuszanie do wydania kluczy. Kobieta opuściła zakład karny, bo spędziła w nim blisko rok w ramach tymczasowego aresztowania.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca Mariusza S. zapowiedział apelację.    GSZ
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości