40 lat minęło od czasu, gdy Ryszard Wolbach wszedł na scenę. To był bardzo dobry krok i prosta droga do takich hitów jak „W siną dal”, „Kora” czy „Wielki dzień”. Cieszymy się bardzo, że Płock ma swój cudowny głos i osobowość wyróżniającą się w dobrej polskiej piosence. Na pewno będziemy też świętować w naszym mieście jubileusz tego znanego i cenionego wokalisty, autora tekstów oraz kompozytora. Z tej okazji w piątek, 7 października w Teatrze Dramatycznym odbędzie się benefis. Na scenie obok Ryszarda Wolbacha pojawią się goście, artyści, a przede wszystkim jego przyjaciele. To ogromne przedsięwzięcie. Przygotowania trwają w najlepsze. Artysta znalazł jednak dla nas czas na rozmowę. Dał się również namówić na wspomnienia i zwierzenia…
Jak idą przygotowania do benefisu?
– Pełną parą. Trwają próby z poszczególnymi wykonawcami. Babsztyle muszą sięgnąć do najgłębszych zakamarków swojej pamięci i poukładać sobie głosy. Panowie dorośli i każdy chce śpiewać niżej. Młodzież z grupy teatralnej POKiS przygotowuje tajemnicze działania na terenie Teatru Dramatycznego w Płocku przy życzliwej pomocy Mariusza Pogonowskiego. Vox Singers – chór POKiS ćwiczy sumiennie pod dyrekcją Roberta Majewskiego, a grupa The Mystery Barbers, Iza Nakwaska i Grzegorz Chmiel pracują nad efektownym wizerunkiem artystów. Basia Szafraniec przygotowuje zjawiskowe stroje, a ja pracuję z Krzysztofem Misiakiem, Maćkiem Bieńkiem, Jarkiem Dąbrowskim i Jarosławem Kostyrą nad piosenkami, które zaprezentujemy w czasie benefisu. Dochodzą mnie słuchy, że Piotr Bukartyk, zespół Czerwony Tulipan i Piotr Mikołajczak nie mogą się już doczekać na spotkanie z płocką publicznością. A więc dzieje się, dzieje.
A jest jakaś malutka trema, czy po 40 latach po prostu wychodzi się na scenę, wie jak nawiązać kontakt z publicznością i robi się swoje?
– Jedyną troską jest zapewne obawa o moją kondycję. Spędzę dużo czasu na scenie. Jeśli dodamy wyjątkowe emocje i zmęczenie organizacją benefisu, to ten wieczór jawi mi się tak wzruszający, jak i… forsowny. Na benefis wybiera się duża grupa moich przyjaciół i fanów. Liczę więc na to, że atmosfera w teatrze będzie gorąca i dobre fluidy poniosą mnie tak skutecznie, że zaśpiewam najlepiej jak potrafię.
Pamiętasz swój pierwszy występ?
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze