Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

26/06/2018 09:54

Kiedy ten tekst trafi do rąk Szanownego Czytelnika, będzie już po meczu „o wszystko”, a przed spotkaniem… I tu mamy dwa scenariusze. Albo tradycyjnie „o honor”, albo ponownie „o wszystko”. Nie będę się bawił w proroka, przypomnę tylko nieśmiało, że przed tygodniem tonowałem nastroje. I powtórzę: nie jesteśmy futbolową potęgą i nigdy, poza dziesięcioleciem 1972 – 1982 (dla młodszych Czytelników od złotego medalu Igrzysk w Monachium do brązu na Mundialu w Hiszpanii), nie byliśmy. Nie będziemy w niedzielę faworytem, choć przeciwnik też wystartował kiepsko.
Ale taki już urok tego turnieju. W pierwszej rundzie nie wygrał żaden z pretendentów do złota. Za mojej pamięci takiej sytuacji jeszcze nie było, a oglądam piłkarskie mistrzostwa świata od 1974 roku. Jak tak dalej pójdzie, to po raz pierwszy będziemy mieli mistrza świata z przypadku. Upadnie ostatni bastion tradycji w sporcie. Osiem drużyn wygrywało Mundial do tej pory i były to same futbolowe potęgi. Kraje, które mają silne ligi, sukcesy w europejskich pucharach z Ligą Mistrzów na czele, gwiazdy światowego formatu w ilościach hurtowych, wybitnych trenerów pracujących w topowych klubach… Słowem, do tej wyliczanki pasują jeszcze tylko dwa kraje, które tytułu mistrza świata w kolekcji nie mają: Holandia i (w mniejszym stopniu) Portugalia. Holendrów w Rosji nie ma, zatem jedynie doszlusowanie do wyżej wymienionej ósemki Portugalczyków byłoby dla mnie do zaakceptowania...
A wracając do naszych… Nie wiem, co się wydarzy w niedzielę, ale niezależnie od tego na czwartek kibice w naszym pięknym kraju mogą oczekiwać z pełnym optymizmem. Niezależnie od niedzielnego wyniku, powtarzam! Jeśli wygramy, będzie to dzień pełen emocji, bo znów będziemy walczyć „o wszystko”, czyli w tym wypadku o wyjście z grupy. W przypadku porażki w niedzielę, czwartkowy mecz mamy wygrany jak w banku. W meczach „o honor” reprezentacja nasza jest bowiem nie do pokonania! Sto procent zwycięstw. I w dwa tysiące drugim i w dwa tysiące szóstym nie daliśmy przeciwnikom żadnych szans! Wypada już dziś współczuć Japończykom. Dla nich bowiem nie ma dobrego scenariusza na czwartkową konfrontację z biało – czerwonymi. Trafią na przeciwnika wyjątkowo zmotywowanego. Zwłaszcza gdyby, czego my, kibice raczej byśmy nie chcieli, doszło do meczu o „honor”. Bo dla nas, Polaków, pozwolę sobie tu, choć ktoś może uznać, że to niestosowne w odniesieniu do „najważniejszej z nieważnych dziedzin życia”, przytoczyć pamiętny cytat z przemówienia przedwojennego ministra spraw zagranicznych, „jest jedna tylko rzecz…, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”.

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości