Reklama

Już tylko „cymbały” się nie zaszczepiły?

25/05/2021 17:09

Pandemia wygasa, uczniowie wrócili do szkół (czy nie po to, żeby przygotować grunt pod czwartą falę?), restauracje pracują pełną parą, a tu nerwowość coraz większa wkrada się w szeregi rządowe z powodu wciąż utrzymującego się wysokiego poziomu sceptycyzmu wobec szczepień przeciw Covid-19. Rząd podpisał umowy, może pobrał stosowne „dowody wdzięczności”, a pobożny ludek nie chce się szczepić. Ostatnio podano informację, że w przedziale wiekowym 70+ nie zaszczepiły się 2 miliony osób, a to musi być spora strata w zyskach koncernów, dlatego niezbędne będą „rozmowy uświadamiające”, które mieliby z ludźmi, którzy sprawiają problemy, przeprowadzać prawdopodobnie lekarze pierwszego kontaktu, oczywiście w najdoskonalszy ze sposobów, jaki znają medycy po szczepieniach, czyli za pomocą teleporady. Nikt bardziej nie zachęca w tej chwili do szczepień niż pracownicy służby zdrowia, którzy się zaszczepili, ale pacjentów nie przyjmują. To skoro tak działają szczepionki, a przy tym tyle powikłań, to może i nie warto ryzykować. Sam znam parę przypadków całkiem zdrowych osób, które po szczepieniu grzecznie zeszły z tego świata, choć mogły sobie jeszcze długo pożyć. Ciekawe czy rodziny tych osób przekonają zapewnienia, że „korzyści ze szczepień przewyższają straty”?
Nie wiem zatem, czy tak odważni po szczepieniach lekarze zdołają kogokolwiek przekonać przez telefon. Być może rząd będzie musiał zdopingować do jeszcze skuteczniejszego działania swojego najwybitniejszego specjalistę od szczepień, czyli dra hab. Cezarego Pazurę, który sam szczepi się po dziesięć razy dziennie, niczego się nie boi, żadną wiedzą o wpadkach WHO się nie splamił, więc na uśmiechu mu nie zbywa, tylko że uśmiech Cezarego Pazury co bardziej rozgarniętych obywateli raczej nie przekona. Z kolei metoda „na przymus”, po którą próbują sięgnąć niektóre samorządy ze swoimi nawiedzonymi prezydentami w społeczeństwie, które jeszcze pamięta, ile ofiar poniosło dla idei wolności, też nie przejdzie. Tak jak nie pomoże wyzywanie „od cymbałów” ludzi korzystających ze swoich przyrodzonych praw do posiadania wątpliwości i do rzetelnej wiedzy przekazywanej przez poważniejszych ekspertów niż filmowi komedianci.
Poza tym ludzie nie są w ciemię bici i mimo nachalnej rządowej propagandy wiedzą, co to jest WHO i kto to jest Bill Gates i co łączy ich w związku z karygodnymi następstwami szczepień kobiet przeciw tężcowi przed laty w Afryce, Ameryce Południowej i dalekiej Azji, po których kobiety nie mogły donosić ciąży. Więc niech cymbał nie wyzywa innych od cymbałów, jeżeli sam nie posiada rzetelnej wiedzy na ten temat, ani lekarz po szczepieniu, który boi się dotknąć pacjenta, niech nie poucza tych, którzy po prostu chcą żyć i dlatego mają prawo odmówić szczepień. Gwarantuje im to zresztą art. 39 konstytucji („Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.”). Jakoś  nie mogą tego zrozumieć te wszystkie nasze mądrale, które chciałyby zbyt łatwo czerpać profity z wzorowego wywiązywania się z roli naganiaczy szczepionkowych. Na to trzeba sobie trochę bardziej zasłużyć. Szczepionki to wielkie osiągnięcie ludzkości, ale szczepionki sprawdzone, zbadane, dopuszczone do użycia po przejściu wszystkich wymaganych procedur, a nie warunkowo na zasadzie eksperymentu medycznego dla zysków „chytrych przemysłowców”. I jeszcze jedno, czy tym cymbałom, które usiłują na podstawie tak wątpliwych szczepień wprowadzić „paszporty covidowe”, naprawdę pozwolimy na to?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości