Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

29/05/2018 11:37

Weszliśmy w okres kumulacji wydarzeń w dziedzinie „najważniejszej z nieważnych”, czyli w futbolu. Zakończyły się rozgrywki „ekstraklasy” (niższe ligi jeszcze grają), kiedy piszę te słowa trwa oczekiwanie na finał „Ligi Mistrzów” (użycie cudzysłowu zaraz wyjaśnię), za dwa tygodnie z kawałkiem zacznie się Mundial, wcześniej emocje związane ze składem ekipy wyjeżdżającej do Rosji… Trudno nie pisać o piłce! A teraz obiecane wyjaśnienie. Obecne rozgrywki pod nazwą „Liga Mistrzów” powstały w wyniku reformy Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. Zasadnicza różnica polega na tym, że przed reformą cudzysłów był zbędny, bowiem w rozgrywkach rzeczywiście uczestniczyli wyłącznie mistrzowie poszczególnych krajów (plus ewentualnie obrońca trofeum, jeśli w kolejnym sezonie nie zdobył tytułu mistrzowskiego). W „Lidze Mistrzów” grają natomiast cztery zespoły z ligi hiszpańskiej, niemieckiej, angielskiej i włoskiej, trzy z francuskiej i rosyjskiej, dwa… Duch sportu musiał ulec żądzy pieniądza.
Ale to są problemy możnych europejskiej piłki, my mamy swoje. Co zostanie w pamięci kibiców po ligowym finiszu? Zadymy w Poznaniu i błędy sędziowskie. Jakoś nasi działacze futbolowi nie potrafią sobie poradzić z dyktatem zorganizowanych grup zadymiarzy na stadionach. W Europie, a przynajmniej w jej cywilizowanej piłkarsko części, nie słychać jakoś, by działacze wpadli na pomysł rezygnacji z wręczenia trofeum mistrzowskiej drużynie po zakończeniu ostatniego meczu w sezonie. Bez względu na to, gdzie ów mecz został rozegrany. I tak musi być, Panowie Działacze! Trzeba użyć takich środków, jakie okażą się skuteczne. Użyć w porę. W Poznaniu policja wkroczyła do akcji, kiedy już wyłamano przęsła w ogrodzeniu i „kibice” ruszyli na murawę. Za późno!
I wreszcie sprawa sędziowania. System VAR miał wyeliminować błędy sędziowskie. Przynajmniej te najcięższego kalibru. I co? Kibice z naszego pięknego miasta wiedzą najlepiej. Pan sędzia obejrzał powtórkę kontrowersyjnej sytuacji i… Nic nie zobaczył, choć każdy, kto oglądał transmisję telewizyjną mógł stwierdzić naocznie, iż podstaw do nieuznania bramki strzelonej przez płocczan nie było. Chociaż wniosek, iż „sędzia pozbawił nas gry w europejskich pucharach” jest mocno naciągany. Było dość czasu, by losy spotkania odwrócić… Wiem, łatwo się pisze, siedząc wygodnie w fotelu. Ciekawe, jak władze naszego futbolu rozwiążą problem, bo błędów sędziowskich na finiszu rozgrywek było zadziwiająco dużo…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości