Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

17/04/2018 10:35

Dziś odchodzimy od polityki! Nie na zawsze, rzecz jasna, ale mamy wreszcie wiosnę, tę prawdziwą, nie kalendarzową. Temperatura wystrzeliła powyżej dwudziestu stopni, słoneczko świeci, natura się budzi do życia, jeszcze nie liście, ale już pąki… W tych „okolicznościach przyrody”, jak mawiał klasyk, grzechem byłoby babranie się w naszym politycznym bajorku. Tym bardziej, że jest okazja, by się od niego oddalić nieco. A dostarczyli jej futboliści! Nie, nie nasi ligowi, ale ci z najwyższej półki. Liga Mistrzów! Do tej pory podziwialiśmy poziom sportowy występujących w niej zespołów. Teraz jakby się umówiono na stworzenie prawdziwego teatru sensacji. I to w fazie pucharowej, kiedy nie ma już miejsca na „układy”. A tu żaden z czterech ćwierćfinałowych rewanżów nie zakończył się wynikiem zgodnym z oczekiwaniami. A rozstrzygnięcia w dwóch to megasensacje! Kto przy zdrowych zmysłach mógł przewidywać, że dwaj żelaźni faworyci po wygraniu pierwszych meczów różnicą trzech goli równie zdecydowanie polegną w rewanżach? A jeden z nich odpadnie z rozgrywek! Jeśli dodamy do tego dwie bezdyskusyjne porażki lidera angielskiej ekstraklasy z zespołem, który do tegoż lidera traci siedemnaście punktów, to mamy obraz jak po trzęsieniu ziemi. Tylko mistrz Niemiec awansował pewnie, choć w rewanżu na własnym stadionie do końca nie był tego pewien (między innymi poprzeczka dla rywali). Co się dzieje? Niedługo za sensację będą uznawane rozstrzygnięcia zgodne z typami ekspertów…
Czyli raj dla hazardzistów! A dla kibiców? Kibic nie może sobie nie zadać pytania, czy to jeszcze jest sport? A w każdym razie sport wyczynowy? Bo w przypadku rozgrywek na podwórku na jedną bramkę (zazwyczaj gracze mają do dyspozycji jeden trzepak) wyniku nie sposób przewidzieć. Rządzi wszechobecny przypadek. Jednak wyczyn to przed wszystkim umiejętności graczy, trenera, działaczy (oczywiście nie mam tu na myśli tych pokazanych w „Piłkarskim pokerze”)… Zatem niespodzianki, a nawet sensacje mogą być, ale sporadycznie. Na tym przecież polega to zjawisko. Gdyby zatem takie historie jak tegoroczne ćwierćfinałowe rewanże w Lidze Mistrzów miały stać się normą, to będzie to moim zdaniem koniec sportu wyczynowego w dziś znanej postaci. Czy ta nowa będzie równie pasjonująca dla prawdziwego kibica? Nie wiem! Mogę mówić wyłącznie za siebie. Ja na starość oczekiwań wobec sportu raczej nie zmienię. To „nowe” dla mnie sportem wyczynowym nie będzie, mimo wysiłku fizycznego i umiejętności graczy. Tak jak nie jest nim himalaizm, czyli rywalizacja o to, kto później odpadnie od ściany…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości