Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

13/03/2018 10:07

Władza nasza lokalna pracuje nad upiększeniem otoczenia, w którym przychodzi nam żyć. Ma z ulic i placów naszego pięknego skądinąd miasta zniknąć pstrokacizna reklam. Stosowną uchwałą „uporządkuje” się ten jakże ważny aspekt jego funkcjonowania. Reklam będzie mniej i będą eksponowane w miejscach i w sposób, który według miejskich rajców nie urąga poczuciu piękna oraz nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa i zdrowia obywateli. Na przykład kierowców, którzy zapatrzeni w atrakcyjną treściowo reklamę powodują, czy też mogą powodować, groźne w skutkach wypadki. I tu można by wywód zakończyć, mimo iż dusza liberała buntuje się jak zawsze, kiedy władza ingeruje za bardzo w życie obywateli, kierując się oczywiście troską o ich dobro…
Jest jednak coś, co dodaje smaku temu pomysłowi ojców naszego pięknego grodu. Otóż przy okazji niejako zapragnęli oni zająć się również pstrokacizną naszych płotów i dachów. Uchwała ma określić kolor tych elementów architektury w poszczególnych częściach miasta! Nie wczytałem się dokładnie w tekst projektu, toteż nie wiem, czy dotyczyć on będzie posesji nowo budowanych, czy również tych już zbudowanych i ogrodzonych oraz z jaką dokładnością ów kolor ma być określony. Czy wystarczy stwierdzenie, iż płoty i dachy na ulicy takiej i takiej mają być zielone, czy też zawarte tam będą dane precyzyjne co do odcienia zieleni, a może symbol farby i nazwa producenta? No nie, zapędziłem się chyba. Ten pomysł pachnie podejrzeniem o praktyki korupcyjne, a od takich sugestii jestem jak najbardziej daleki. Przeciwnie, jestem przekonany, że ojcowie miasta naprawdę podejmują wysiłek legislacyjny wyłącznie powodowani troską o estetyczny komfort mieszkańców. Zatem obywatelu! Możesz mieć dach i płot w dowolnym kolorze, byle był to kolor zielony. Copyright by Henry Ford, Państwo Rajcy...
Cóż, pozostaje mieć nadzieję, iż pomysłodawcy tego rozwiązania w porę pójdą po rozum do głowy i wycofają się z niego, powodowani choćby troską o swoje szanse w zbliżających się wielkimi krokami wyborach samorządowych. Gdyby jednak nie, to nie pozostawią nam wyboru. Trzeba będzie ów zapis prawny uznać za niekonstytucyjny i podjąć zakrojoną na szeroką skalę akcję protestacyjną. A z jakim konkretnie zapisem ustawy zasadniczej miałby rzeczony przepis kolidować? A cóż to za różnica? Kto się w naszym pięknym kraju bawi w takie dociekania? Mógłby na przykład Trybunał Konstytucyjny, ale ten przecież „nie istnieje”. Toteż o niezgodności aktów prawnych z konstytucją orzeka bez oporów każdy obywatel, któremu się dany akt nie podoba. A już dziennikarze to, można rzec, rutynowo! Toteż mogę Szanownym Czytelnikom obiecać, że w przypadku przyjęcia takiej uchwały niezwłocznie oświadczę na tym miejscu, iż jest to ewidentne złamanie konstytucji! I swojego dachu ani płotu nie przemaluję. A gdyby nasłano na mnie służby porządkowe, oświadczę za przykładem znanego opozycjonisty, iż prawo mam w…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości