Reklama

Widziane ze skarpy

27/10/2016 07:53

Mam poważny kłopot. Nie wiem jak nazwać to, co za chwilę napiszę. Polemika? Nie za bardzo jest z czym polemizować. Należałoby sobie temat odpuścić, gdyby nie fakt, że tekst, o którym mówię ukazał się w „najbardziej opiniotwórczym dzienniku w Polsce”. Wprawdzie ostro zjeżdżającym po równi pochyłej, ale może to przeczytać młodzież… Cóż, państwo redaktorzy tak się zafiksowali na przekonywaniu czytelnika, że nasz piękny kraj pod nową władzą to taki peerel, tylko bardziej, iż bez najmniejszych oporów zamieścili na swoich łamach tekst żywcem wycięty z „Trybuny Ludu” (młodych Czytelników proszę o sprawdzenie w Wikipedii co to za „zwierzę”).Cóż pisze zaproszony na gościnny występ autor?
Ano, pisze o reprywatyzacji. Nie, nie o tej, o której codziennie słyszymy z mediów. Nie, on pisze o reprywatyzacji „normalnej”, bez fałszywych dokumentów, tak zwanej mafii reprywatyzacyjnej… Właściciele lub ich spadkobiercy ubiegają się o zwrot zagrabionego mienia. I co? Władza owo mienie zwraca! Albo wypłaca odszkodowanie! A to, zdaniem autora, pogwałca pojęcie sprawiedliwości w równym stopniu, co ewidentne przekręty! Wszak „dzisiejsza wartość tych nieruchomości ma się nijak do tego, ile były warte w chwili wywłaszczenia”. No, jużci! Nie jest dziwne, że nawet tak niewydolny złodziej, jak nasze państwo socjalistyczne, mając do dyspozycji łup przez kilkadziesiąt lat, jakoś jego wartość powiększył. Niestety ten, którego z własności obrabowano, nie miał takiej szansy… Ale to oczywiście nie razi poczucia sprawiedliwości autora!
Jeszcze bardziej skandaliczne jest zwracanie majątku, bądź wypłacanie odszkodowań spadkobiercom właścicieli. Wszak oni „w żaden sposób nie przyczynili się własną pracą do wytworzenia utraconego majątku”. „Ich związek z tymi dobrami jest jedynie symboliczny lub sentymentalny”. Czy zatem państwo powinno wykonywać „symboliczne gesty, które żadnej realnej, odczuwanej przez żyjące osoby straty nie rekompensują”? I dalej! „Tego typu działanie miało uzasadnienie w latach 90… Zwroty dawnych majątków można było traktować jako symboliczne zerwanie z porządkiem komunistycznym”. No i nie zerwaliśmy, jak widać na załączonym obrazku! Przynajmniej w głowie pana redaktora i jemu podobnych. Oczywiście mieszkanie, które (zakładam hipotetycznie) nabył Pan na kredyt we frankach szwajcarskich, nie przypadnie w przyszłości Pańskiemu potomstwu, które wszak „nie przyczyniło się własną pracą do jego wytworzenia”, ale społeczeństwu, które „ciężko pracowało na wartość tej nieruchomości”…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości