Reklama

Widziane ze skarpy

30/08/2016 10:22

Żyjemy w kraju, który od ponad siedemdziesięciu lat nie doświadczył wojny. Nie wszystkie narody, nawet w Europie, mogą powiedzieć to samo. Zatem mamy szczęście! Ale historia uczy, że nic nie trwa wiecznie. „Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”. To stwierdzenie Heraklita z Efezu szczególnie w dzisiejszym świecie brzmi jak oczywistość. Skoro tak, to i nasz wolny od wojen świat nie musi trwać wiecznie. I jeśli śledzimy to, co się wokół nas dzieje, to trudno nie zadać sobie pytania jak to możliwe, że tak długo w naszej części świata żaden konflikt zbrojny na dużą skalę przez tyle lat się nie zdarzył? Wystarczy tylko wymienić najważniejsze wydarzenia z kilku ostatnich miesięcy. Na sąsiedniej Ukrainie walki, zestrzelony samolot pasażerski (prawie trzysta ofiar), to samo spotyka rosyjski myśliwiec nad terytorium Turcji, prowokacyjne loty samolotów rosyjskich nad amerykańskim okrętem na Bałtyku, manewry NATO w Polsce i kontrmanewry w Rosji, napływ uchodźców i zamachy terrorystyczne w Europie Zachodniej i Turcji, przewrót wojskowy w tym kraju… Każde z tych wydarzeń mogło skończyć się katastrofą na wielką skalę! W kraju też niespokojnie…
Skoro tak mi się zebrało na rozważania o polityce światowej, to pozostańmy „w tym temacie”. Obok zagrożeń obserwujemy bowiem zdarzenia, które mogą być powodem do umiarkowanego optymizmu. Mam na myśli to, że polska polityka zagraniczna zdaje się wychodzić z zaklętego układu Unia – NATO na szersze wody. I to zarówno te europejskie, jak i, nie bójmy się tego słowa, światowe. Nawiązujemy bliższe kontakty z ważnymi państwami w Azji. Najpierw obustronne wizyty głów państw Polski i Chin, teraz prezydenta Kazachstanu w Warszawie, polskiego szefa dyplomacji w Turcji (wprawdzie zaliczanej do Europy, ale tak naprawdę w Europie leżą tylko niektóre dzielnice Stambułu)… Wszystko to są kraje o ogromnym potencjale gospodarczym (i militarnym). A wiadomo, że centrum życia gospodarczego przesuwa się nieubłaganie do Azji. Warto zatem poważnie potraktować ten kierunek w polityce. Również w Europie aktywność naszej dyplomacji zwraca się w stronę układów alternatywnych wobec wspomnianego wyżej. Grupa Wyszehradzka, Partnerstwo Wschodnie, Grupa ABC (Adriatyk – Bałtyk – Morze Czarne)… Co z tego wyniknie, zobaczymy. Ale nie obowiązuje już na szczęście koncepcja polityki bezalternatywnej!
I na koniec jeszcze jeden kierunek polskiej aktywności w Europie. Po dwudziestu latach wracamy na salony europejskiego futbolu klubowego. Gratulacje!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości