Reklama

Widziane ze skarpy

17/11/2016 08:27

Wielka światowa polityka rzadko gości na tym miejscu. Wynika to z faktu, że nawet w tak lekkim gatunku jak felieton nasycenie tekstu amatorszczyzną powinno się utrzymywać na akceptowalnym poziomie. Są jednak chwile, gdy drobne odstępstwo od tej zasady wydaje się być dopuszczalne. Wybór przywódcy największego mocarstwa dzisiejszego świata chyba jest takim właśnie momentem. Tym bardziej, że wydarzenie to komentują wszyscy…
Wszędzie widać tego wirusa, który wciąż nie ma dobrej definicji. To pełzający zamach stanu: krok po kroku rozmontowują demokratyczne państwa – ocenia Adam Michnik na łamach „Gazety Wyborczej”. Jak zauważa, sytuacja polityczna w wielu krajach świadczy o tym, że „nie tylko Polacy zwariowali”.
„Ja się bardzo cieszę ze zwycięstwa Donalda Trumpa. Jako Polak mogę tylko powiedzieć, że my jesteśmy na uboczu wielkiej polityki. Stany Zjednoczone w ogóle mało interesują się Europą, a Polską jeszcze mniej. Interesuje ich natomiast Polonia amerykańska jako klient wyborczy… pan Trump postara się uspokoić stosunki z Rosją, nie będzie opłacał różnych Majdanów czy nie będzie opłacał Tajwanu, żeby ten ogłosił niepodległość. Nie będzie innych tego typu działań, które mogłyby doprowadzić do III wojny światowej. Myślę, że pod tym względem pan Trump jest dość przewidywalny”. To Janusz Korwin – Mikke.
Jak widać, opinie są równie podzielone, jak amerykański „elektorat”. Cóż, nie potrafię przewidywać przyszłości, ale z pewnością, parafrazując Marka Twaina, można powiedzieć, że pogłoski o „końcu świata” to gruba przesada. Zresztą takie „końce świata” miałem okazję przeżywać już dwukrotnie. Najpierw po zwycięstwie „drugoplanowego aktora westernowego”, czyli Ronalda Reagana, a potem George’a Busha juniora. I jakoś świat to przetrwał. Owszem, zawalił się komunizm, „pogoniono” Al Kaidę i innych terrorystów, ale takich „katastrof” każdy zdrowy na umyśle obywatel życzyłby sobie więcej…
A co do osoby prezydenta – elekta… W polityce raczkuje, ale przecież startował jako kandydat partyjny i wiadomo, że nie będzie rządził sam. A dla każdego kraju, nawet tak rozwiniętego gospodarczo jak Ameryka, bezwzględnie korzystne jest, gdy po dwóch kadencjach lewackiej ekipy u władzy następuje zwrot na prawo. Do czego prowadzą długotrwałe rządy lewicy, nam akurat nie trzeba tłumaczyć. Przećwiczyliśmy to dokładnie na własnej skórze. I wygląda na to, że będziemy ćwiczyć nadal. Niestety…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości