Były zastępca komendanta płockiej policji Jacek O. stanie przed sądem za jazdę pod wpływem alkoholu. Akt oskarżenia w tej sprawie przygotowała żyrardowska prokuratura.
Mł. insp. Jacek O. pod koniec lutego tego roku uderzył prywatną toyotą w uliczną latarnię na al. Armii Krajowej. W wypadku doznał obrażeń, które uniemożliwiły badanie alkomatem. Dlatego pobrano od niego krew do badań na zawartość alkoholu. Próbki były dwie. Jedna jako dowód w sprawie, druga na potrzeby leczenia. To na tej podstawie od samego początku było jasne, że w chwili wypadku nie był trzeźwy. Szef płockiej policji Jerzy Kalbarczyk natychmiast zwrócił się do swoich przełożonych o odwołanie Jacka O. z zajmowanego stanowiska. W kwietniu było już jasne, że były zastępca komendanta płockiej policji miał w organizmie 2,38 promila alkoholu. Śledztwo w tej sprawie prowadziła prokuratura z Żyrardowa. Płoccy prokuratorzy nie chcieli, żeby ktoś zarzucił im stronniczość.
Kilka dni temu śledczy z Żyrardowa przesłali do płockiego sądu akt oskarżenia. Gdy akt oskarżenia trafił do Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu, rozpoczęła się procedura zwolnienia Jacka O. ze służby z uwagi na popełnienie przestępstwa. Jacek O. będzie mógł przejść na emeryturę, jednak ma ją otrzymywać w ograniczonym zakresie. Grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów.
Jacek O. pracę w resorcie spraw wewnętrznych rozpoczął w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Od 1990 roku pracował w płockiej komendzie policji w wydziale ruchu drogowego, oskarżał między innymi przed kolegium kierowców, którzy dopuścili się wykroczeń. W 1998 roku został zastępcą naczelnika wydziału ruchu drogowego i prewencji ówczesnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Płocku. Rok później wrócił do komendy miejskiej, gdzie był najpierw naczelnikiem wydziału prewencji, a od 2003 zastępcą komendanta. Na tym ostatnim stanowisku nadzorował wydziały: ruchu drogowego, prewencji i patrolowo-interwencyjny. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze