Zestaw śledziowy wyrzucamy w morze na odległość kilkudziesięciu metrów. Pozwalamy mu opaść na dno, po czym zaczynamy sprowadzać go do siebie krótkimi, niezbyt szybkimi, płynnymi podciągnięciami. Branie śledzia nie jest mocnym uderzeniem, lecz tylko puknięciem albo wyraźnym, skokowym zwiększeniem oporu prowadzenia zestawu. Pierwszy zahaczony śledź szamocący się na haczyku sam wabi inne śledzie, które w odruchu konkurencji pokarmowej chwytają płynące, podrygujące przynęty i jeden po drugim zawieszają się na wolne haczyki. Wędzisko – z każdym zahaczonym śledziem – wygina się coraz bardziej. Czując kolejne puknięcia ryb, stawiający coraz większy opór zestaw prowadzimy płynnie. W ten sposób zahaczone ryby płyną „gęsiego”, a śledziowy zestaw pozostaje wyprostowany i napięty przez cały czas holu.
Gdy wędkujemy z łodzi, zestaw można opuścić do samego dna, tuż przy burcie, po czym powoli podnosić małymi skokami ku powierzchni wody – zatrzymując co metr w toni i delikatnie podszarpując. Kiedy zaczną brać śledzie, istotne jest, żeby zapamiętać głębokość na jakiej je złowiliśmy, aby potem opuścić zestaw dokładnie w ławicę żerujących ryb. Gdy śledzie dobrze biorą, każde poprowadzenie zestawu kończy się holowaniem i wyciąganiem przyponu z muchowymi wabikami wypełnionego rybami. Wówczas napełnienie śledziami średniej wielkości wiaderka nie stanowi specjalnego problemu.
Ostatnią atrakcją i jednocześnie dużym wędkarskim wyzwaniem letniego urlopu spędzanego nad morzem jest możliwość zapolowania ze spinningiem w którejś z rzek uchodzących bezpośrednio do morza na łososia i troć wędrowną. Złowienie jednej z tych wspaniałych szlachetnych ryb w urzekających letnich plenerach Parsęty, Słupi lub Wieprzy, będzie na pewno rozpamiętywaną latami wielką przygodą i wędkarską nobilitacją zarazem.
Łososie i trocie wędrowne to duże, silne i waleczne ryby, które nierzadko przekraczają masę 10 kg. Łowienie ich wymaga zastosowania mocnego, niezawodnego, dobrze dobranego zestawu wędkowego. Łososiowy spinning – o długości 2,70–3,00 m i ciężarze wyrzutu do 60 g – powinien charakteryzować się szybką szczytową akcją i posiadać jednocześnie stosunkowo sztywny blank, który w trakcie holu ryby staje się parabolikiem. Na kołowrotek o stałej szpuli – wielkości 3500–4000 nawijamy żyłkę o grubości 0,30–0,35 mm lub plecionkę o wytrzymałości 15–18 kg. Ważnymi elementami zestawu są dobrej jakości krętlik z agrafką bądź sama agrafka służące do zawieszania na żyłce sztucznych przynęt. Niezbędnym dodatkowym wyposażeniem będą również lekkie, wygodne wodery, chroniące nogi przed wilgocią i wodą. Także podbierak bądź chwytak z długą rękojeścią będzie pomocny przy podbieraniu ryb z wody w trudno dostępnych miejscach.
Łososie i trocie wędrowne łowi się przeważnie na błystki obrotowe (wielkość nr 3-4) i mocno wykrępowane wahadłówki, tzw. „karlinki” (wielkość nr 2-3) oraz woblery pływające i tonące o długości 6–8 cm. Kolory używanych błystek raczej naturalne – białe, czarne, srebrne, złote, mosiężne i miedziane – matowe. Paletki obrotówek mogą być dodatkowo ozdobione niebieskimi, czerwonymi bądź czarnymi kropkami lub pasami. Podobnie w przypadku białych, srebrzystych i złotych woblerów skuteczne będą te z zielonym, niebieskim, brązowym lub żółtym i czerwonym grzbietem. Jedynie w znacznie podwyższonej i podmętnionej wodzie można pokusić się o użycie przynęt jaskrawszych – fluorescencyjnych, mocno kontrastujących z otoczeniem.
Sprawdzona taktyka wędkowania polega na wyrzucaniu przynęty pod drugi brzeg i sprowadzaniu jej wachlarzowo, po łuku, w poprzek koryta rzeki pod swoją burtę brzegową. Przynętę starajcie się prowadzić nie za szybko, w pół wody. Trocie i łososie przebywają zwykle w grubej wodzie – przy podmytych burtach brzegowych, w głębokich zakolach i rynnach, w dołach poniżej zwałek, w przewężonych – znacznie głębszych fragmentach rzeki. Na takich właśnie miejscach należy przede wszystkim skupić uwagę i dokładnie je obławiać.
Przy ustabilizowanej słonecznej wyżowej aurze najlepszymi porami na wędkowanie są wczesne ranki i wieczory. Na aktywność troci i łososi w ciągu całego letniego dnia można liczyć jedynie przy wietrznych i deszczowych frontach niżowych, gdy woda w rzece się podniesie i nieco zmętnieje, a po niebie ciągną niskie, szare chmury.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze