Niezbędnym dodatkowym elementem wyposażenia podczas wędkowania na plaży będzie 1,5 m długości rura PCV, która wbita w piach posłuży za stojak do umocowania wędziska w pionie, zabezpieczający jednocześnie kołowrotek przed piaskiem i wodą. Nie zapomnijcie również o latarce i kilku-kilkunastu zapasowych przyponach z haczykami.
Ponieważ łowić będziemy przede wszystkim flądry, wobec tego najlepszą przynętą będą filety surowego śledzia, szproty, tobiasze lub belony o 4 cm długości i 1 – 1,5 cm szerokości – koniecznie ze skórką! Bowiem aby filet dobrze trzymał się haczyka i nie spadał podczas rzutów, trzeba dwukrotnie przewlec go przez haczyk, przebijając skórę. Poza filetem skuteczne będą także garnele (skorupiaki żyjące w morskim piachu, zwane także bałtycką krewetką), rosówki, czerwone robaki – zakładane po 3-4 sztuki na haczyk.
Przed wędkowaniem należy wytypować łowisko. Najlepiej to zrobić podczas spaceru brzegiem morza, wyszukując wzrokiem głębszych pasów ciemniejszej wody położonych w pobliżu brzegu – w strefie zasięgu rzutu zestawem wędkowym. Jeżeli głębokość wody sięga w nich ponad 1,5 m, a dno usłane jest żwirem lub kamieniami, to na pewno będą to świetne nocne łowiska.
Wędkowanie należy rozpocząć nawet dwie godziny przed zmrokiem. Trzeba bowiem dobrze rozpoznać łowisko: zlokalizować najgłębsze miejsca, „wybadać” dno i zaczepy, a także wczuć się w rzuty – nocą nie będziemy przecież widzieli gdzie rzucamy zestaw! Kiedy zostanie z przynętą ulokowany w pożądanym miejscu, wędkę wsuwamy w rurę i ustawiamy ją pionowo. Naciągamy żyłkę do wyczucia oporu. Zamykamy kabłąk kołowrotka i obserwując szczytówkę, czekamy na branie. Moment sygnalizacji brania można sobie udogodnić, przyklejając do szczytówki chemiczny świetlik lub przytwierdzając dzwoneczek. Branie jest zwykle energiczne, sygnalizowane przygięciem szczytówki lub jej podrygiwaniem. Flądry połykają przynętę pewnie, głęboko i najczęściej zacinają się same. Jednak mimo to, każde branie należy skwitować zacięciem, wykonanym z kilku-kilkunastosekundowym opóźnieniem od momentu zauważenia pierwszych ruchów szczytówki wędziska, aby dać rybie czas na zdecydowane pochwycenie przynęty. Tym bardziej, że łowiąc na garnele czy czerwone robaki, oprócz fląder i węgorzy można również trafić na leszcza, dużą płoć lub okonia. Wbrew pozorom, walka podczas holu z dużą flądrą jest bardzo podniecająca i emocjonująca, bowiem ryby te są silne i doskonale wykorzystują kształt swojego ciała – zakopują się w piach, wyginają w półkole i ostro „murują” do dna. Natomiast wyholowanie dubletu dużych fląder – co trafia się nie tak rzadko, jest wyjątkowym przeżyciem. Chociaż już samo nocne wędkowanie z plaży jest dużą atrakcją i przyjemnością! Spróbujcie, na pewno Wam się spodoba.
Nie mniej atrakcyjnym zajęciem jest łowienie z łodzi lub portowych pirsów – w przybrzeżnych wodach morskich – na wędkę śledzi. Ryby te łowi się na tzw. muchy śledziowe, składające się z haczyka ozdobionego jaskrawym lub fosforyzującym koralikiem, niewielką kępką miękkich nitek lub błyszczących włókien „crystalflash” albo malutkim pasemkiem folii srebrnej, perłowej, białej, holograficznej lub fosforyzującej. Muchy śledziowe kupuje się w sklepie wędkarskim wyłącznie w formie gotowego zestawu zwanego choinką śledziową. Zestaw obciąża się kolorowym ciężarkiem lub pozbawionym kotwiczki małym pilkerem o wadze od 20 do 50 g (który dodatkowo wabi śledzie), zapinając go na agrafce z krętlikiem na końcu zestawu.
Wędzisko do łowienia śledzi musi być na tyle mocne, aby można było wykonywać rzuty kilkudziesięciogramowym zestawem i podnieść z wody nawet pięć ryb, które mogą ważyć w sumie ponad kilogram. Powinno zatem być elastyczne – o parabolicznej akcji. Długości 2,70 – 3,20 m i ciężarze wyrzutu do 60 g. Z miękkiego, elastycznego wędziska spada znacznie mniej śledzi z haczyków podczas holu, a zwłaszcza w czasie podnoszenia ich z wody. Z tego samego powodu korzystniej jest używać rozciągliwej żyłki niż sztywnej plecionki. Odpowiednia do tego celu będzie żyłka grubości 0,30 – 0,35 mm w stumetrowym odcinku, nawinięta na dowolny kołowrotek spinningowy ze szpulą stałą.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze