Reklama

W imię godności

08/10/2019 12:20

Jeszcze parę dni i wszystko będzie jasne. Wygra PiS, jak na to wskazują sondaże, czy wydarzy się coś, co obróci wniwecz przedwyborcze spekulacje, i opozycja dostąpi zaszczytu urządzenia nam przyszłości, oczywiście z „500+” i „trzynastą emeryturą”, którymi dotąd jako nieuzasadnionym „rozdawnictwem” tak strasznie się brzydziła. A teraz już nie tylko się nie brzydzi, ale nawet bardzo je zachwala jako dobre programy pomocowe dla rodzin, niemal tak dobre jak programy niemieckie. O tych spektakularnych nawróceniach działaczy opozycyjnych spragnionych przychylania nam nieba po wyborach mogliśmy się przekonać podczas przedwyborczej debaty telewizyjnej. Zwrotu wielkiego ta debata nie przyniosła, ale była potrzebna, żeby spracowani rodacy usłyszeli na własne uszy, że im opozycja dóbr raz otrzymanych nie odbierze, co może nieco wyrównać szanse wyborcze. Nie wyrówna ich jednak za bardzo, bo dalsze historie, jakie opowiadali pretendenci do naszego zbawiania mogły niektórych, szczególnie potomków chłopów pańszczyźnianych, przyprawić o zawrót głowy.
No bo jeśliby jakimś cudem wygrała „Lewica” z „Wiosną”, nie daj Boże, to będziemy mieli rewolucję obyczajową pełną parą, to jest „jednopłciowe związki partnerskie” z „adopcją dzieci”, bo gdzie dzieciom będzie lepiej, jak nie w „związkach jednopłciowych”, żeby do życia potem już tylko w takich związkach były „wdrukowane”, a przynajmniej od urodzenia nie miały nic przeciwko nim, bo przyszłość świata idzie w tym kierunku, o czym przekonywali z taką śmiałością kandydaci z Lewicy i Koalicji Obywatelskiej, która co prawda „bez adopcji”, ale też jest zdecydowanie za „związkami partnerskimi”, a wszystko to nie w imię jakiejś „demoralizacji” powszechnej, tylko „w imię godności”. I to na serio mówili zarówno pan Budka, jak i pan Rozenek, bez jakiegokolwiek zażenowania, z jakim jeszcze w niektórych domach o tych sprawach się mówi.
Tak więc ci polityczni spekulanci, jeśli wygrają wybory, urządzą nam świat niemoralnie, ale „w imię godności” ze „związkami”, o których chłopi pańszczyźniani i ich potomkowie, czyli „wyborcy PiS”, jak ich bez nienawiści ochrzcił wielki szlachciura Jerzy Stuhr, myśleli i myślą nadal z największym obrzydzeniem. Niepotrzebnie, bo już błogosławią je niektórzy pastorzy, a niedługo też będą błogosławić księża świętego Kościoła Rzymskiego, jeżeli tylko górę wezmą w nim katolicy otwarci, a w Niemczech szczęśliwie dokończy się tak obiecująco zaczęta „druga reformacja” pod przewodnictwem działającego też „w imię godności” kardynała Marxa. I nikt tam już w Kościele nie będzie przypominał mowy nienawiści, której pełno jest w Biblii, za cytowanie której będzie się szło do kryminału, jak poszedł we Francji w tych dniach pewien ksiądz, też na pewno nie ze szlachty wzięty. Tak więc przybędzie nam godności, o którą zabiegają „panowie szlachta”, choć na razie nie mają za dużego posłuchu w narodzie. Jeszcze teraz przyjdzie im przegrać, choć tak się biedaczyska trudzą. PiS nie ma wyjścia, wygrać musi, żeby choć na jakiś czas odsunąć od nas tę nieobyczajną rewolucję, a w międzyczasie na świecie może wydarzy się coś takiego, co to szaleństwo zatrzyma.  Opatrzność przecież chyba nie śpi i na tę degrengoladę dokonującą się „w imię godności” obojętnie patrzeć nie będzie.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości