Marcin Szadkowski to mieszanka wybuchowa. Z jednej strony z wykształcenia inżynier elektroenergetyk, z drugiej fotograf, czasami model, wkrótce autor. Łączy to, co trudne do pogodzenia, czyli umysł ścisły i duszę artysty. – To taka moja dwubiegunowość. Z jednej strony cyfry, z drugiej strony sztuka i tego się trzymam – podkreśla członek Płockiej Grupy Fotograficznej. Co z tego wynika? Warto zajrzeć do Kawiarni Płockiej. Znajdziemy tu wystawę Marcina pt. „W cieniu życia”. Otwiera ona działalność Instytutu Kawiarni Artystycznej. Będzie to miejsce przyjazne dla wszystkich twórców, jak również idealne do długich dyskusji na temat kultury i sztuki.
Wystawę „W cieniu życia” można oglądać do 4 grudnia. Zobaczymy tu 12 starannie wyselekcjonowanych zdjęć. Pomysł na prezentację wziął się właściwie od jednej pracy. Autor podkreśla, że należy ona do jego ulubionych. Widzimy na niej skuloną na środku drogi dziewczynę. W powietrzu unosi się smutek. Nasuwa się też pytanie, co się stało? – Lubię ludziom mieszać w głowach – przyznaje Marcin. Na zdjęciu pokazał swoją przyjaciółkę Karolinę. – Pojechaliśmy gdzieś pod Płock robić ładne, kolorowe zdjęcia na tle pola kukurydzy. Nagle zaczął padać deszcz. Wracaliśmy cali zmoknięci do samochodu. Trochę nam było smutno, że nie możemy dokończyć sesji. Zaczęliśmy się jednak wygłupiać. Doszliśmy do momentu, gdy Karolina zwinęła się w kłębek na asfalcie. Chwyciłem za aparat. Ten kadr spodobał się wielu osobom. Alicja Reczek, moja kolejna przyjaciółka i fotografka, zachęciła mnie, żebym wykorzystał potencjał tego zdjęcia – opowiada Marcin. I tak często z przypadku powstawały kolejne zdjęcia na wystawę pod tajemniczym tytułem „W cieniu życia”. – To tak naprawdę zakamuflowana depresja. Tak zresztą pierwotnie brzmiał tytuł, ale był zbyt ciężki. Pomyślałem więc, że depresja jest cieniem, który chodzi za nami całe życie, zwłaszcza jeśli chorujemy na tę ciężką chorobę – tłumaczy płocczanin. Przyznaje, że kiedyś miał podejrzenie depresji. Na pewno doskonale rozumie smutek, a do tego jest przekonany, że smutne natchnienie jest najdoskonalszym natchnieniem dla twórcy. – Oczywiście charakter tkwi w człowieku, ale na zdjęciach pokazać można nastroje i uczucia. Do tego właśnie dążę – zaznacza Marcin Szadkowski. Na co dzień działa w Płockiej Grupie Fotograficznej. Ponadto współpracuje z Alicją Reczek. Bierze udział w wielu projektach – ostatnio m.in. w „Wieczorze kulturalnym”. Spotkamy go również na sesjach zdjęciowych za i przed obiektywem aparatu. Tak rozwija i kształtuje swój talent. Poznaje też ludzi o podobnych zainteresowaniach, m.in. Andrzeja Witkowskiego, kuratora wystawy „W cieniu życia”. Wspólnie powołali do życia Instytut Kawiarni Artystycznej. – Pod jego egidą chcemy w Kawiarni Płockiej realizować cykl spotkań ze sztuką. Obok koncertów i wernisaży przewidujemy też dyskusje o sztuce – opowiada płocczanin.
Najbliższy panel dyskusyjny przewidziany jest już 5 grudnia. Tematem spotkania będzie akt w sztuce. Zaproszeni goście postarają się odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest granica między nagością a pornografią. Być może w Kawiarni Płockiej odbędzie się też promocja książki Marcina Szadkowskiego. – Chcę opisać w formie dziennika moje życie. Każdy rozdział opatrzony zostanie też moimi zdjęciami nawiązującymi do tekstu. Żeby nikt nie miał pretensji, zmienię nazwiska i miasta – zdradza autor. Pomysł na razie kiełkuje, ale pierwsze fragmenty książki oraz zdjęcia poznali już uczestnicy „Wieczoru kulturalnego” organizowanego w zeszłą sobotę przez Alicję Reczek. Niestety, nie ma jeszcze konkretnego terminu wydania dziennika, ale podobno już jest wydawca. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze