Reklama

Sztuki trzeba doświadczać osobiście

02/10/2019 11:00

Z Alicją Wasilewską, dyrektorem Płockiej Galerii Sztuki rozmawia Lena Szatkowska

Jak pokazywać sztukę w dobie internetu, gdy nie wychodząc z domu można obejrzeć już prawie każde dzieło i każdego artystę? Tylko kilka kliknięć dzieli nas od wirtualnej wizyty w Luwrze albo Galerii Uffizi.
Przygotowanie wystawy to każdorazowo wymagające i złożone przedsięwzięcie. Jednak nie koncentrujemy się wyłącznie tylko na tym „jak” ją zaprezentować. W pokazywaniu sztuki odnajduję sens, który wynika z przekonania, że jesteśmy gatunkiem ewolucyjnie przystosowanym do odbierania i reagowania na doznania bezpośrednie, sensualne. Tylko udział w takich sytuacjach pozwala nam na prawidłowy rozwój i daje poczucie satysfakcji, spełnienia, szczęścia.
Sztuki trzeba doświadczać osobiście, na własne ryzyko. Trzeba oglądać prace artystów w galerii, a nie na ekranie z tych samych powodów, dla których nie wystarczy znać opinie sommelierów i wiedzieć wiele o odmianach wina. Lepiej go kiedyś spróbować w dobrym towarzystwie. Zbigniew Herbert na przykład ciułał dolary, starał się o paszport i z walizeczką jechał do Aten albo do Włoch tylko po to, żeby popatrzeć na Akropol czy dzieła Piero della Franceski. A potem powstał „Barbarzyńca w ogrodzie”. Bez tych niewygodnych podróży – pielgrzymek Herbert wiedziałby o Fidiaszu i van Eycku tyle, co podają encyklopedie, ale niczego by nie napisał.
W klasycznym tekście Waltera Benjamina pada stwierdzenie, że można doskonale zreprodukować informacje czy banknot dolarowy, ale nie da się tego zrobić z prawdziwym, wielkim, niepowtarzalnym dziełem sztuki. Ono, a raczej jego aura, to jak działa w bezpośrednim kontakcie, jest jednokrotne. Jasne, że takie dzieła zdarzają się rzadko, niełatwo je wybrać. Temu właśnie służą galerie sztuki i wizyty w nich. Udziału w kulturze, korzystania z niej nie da się zredukować do posiadania informacji o tym co się dzieje. Samo przetwarzanie informacji i dostęp do nich nie określa człowieka. Do tego potrzebny jest jeszcze element wolitywny, uczuciowy, może coś jeszcze, coś jak aura, a tego nie pokazuje żaden profil na fejsie.
W zachodniej kulturze, której jesteśmy częścią, sztuka (szczególnie trudna sztuka współczesna, niekoniecznie dostarczająca przyjemności estetycznej) jest wyjątkowym obszarem doświadczania własnej wolności. Warto więc bywać w galeriach z tych samych powodów, dla których ludzie chodzą na siłownię: żeby zachować samodzielność i dobrą formę.
 

Płocka Galeria Sztuki zapracowała przez lata na swoją dobrą renomę. Artyści chętnie tu wystawiają, a publiczność może liczyć na spotkania z wielkimi nazwiskami.
To prawda. Do sztuki podchodzimy ambitnie, staramy się zawsze profesjonalnie i rzetelnie przygotowywać każdą z wystaw. Program galerii jest zróżnicowany i zaplanowany z dużym wyprzedzeniem. Prezentujemy prace klasyków sztuki współczesnej. Gościli u nas tacy wybitni artyści jak: Jan Tarasin, Edward Dwurnik, Tadeusz Dominik, Henryk Musiałowicz, Zbigniew Makowski, Jan Dobkowski, Kiejstut Bereźnicki, Franciszek Starowieyski i inni. Ale pamiętamy również o młodych twórcach. Wystawiamy prace naszych płockich artystów. Staramy się także, aby każdej z wystaw towarzyszył katalog, plakaty i zaproszenia. Zwracamy na to szczególną uwagę. Pracujemy w małym zespole, ale robimy rzeczy porównywalne do dużych instytucji kultury. Koledzy z innych galerii są zdumieni, że przy niewielkim budżecie potrafimy robić wystawy, o których mówi się w Polsce.
Bardzo cieszy mnie powiększające się grono sympatyków galerii, zwłaszcza obecność młodych miłośników sztuki. Przecież obrazy potrzebują ludzkiego wzroku. Obraz na ścianie w czasach powszechnych reprodukcji, kopii, zdjęć w cyfrowych ramkach, piętrzących się monitorów i wyświetlaczy to rzecz wcale nie tak powszechna. To przedmiot luksusowy, wymagający uwagi, ale rewanżujący się z naddatkiem. Wiemy, że warto mieć koło siebie trochę roślin. Z obrazami jest podobnie. Dobre obrazy, wymagające, nieoczywiste, nie tylko dekorują, ale i intrygują, skłaniają do myślenia. Z galerii wędrują też czasami do zbiorów prywatnych.
 

Reklama

Galeria prowadzi coraz więcej działań z zakresu edukacji artystycznej. Młodzież poznaje sztukę podczas wykładów, najmłodsi dzięki warsztatom plastycznym inspirowanym poszczególnymi wystawami. Poprzez dzieci docieracie do dorosłych odbiorców?
Edukacja na każdym etapie jest ważna. Uczymy się przez całe życie. Słowo „kultura” pochodzi od łacińskiego czasownika: coleo, colere, który oznaczał pielęgnowanie czegoś, troszczenie się, dbanie. Dlatego tak bardzo istotne jest dla nas, aby pielęgnować i dbać o edukację artystyczną nie tylko dzieci, ale także dorosłych widzów. Już od jakiegoś czasu prowadzimy zajęcia plastyczne w otwartej formule warsztatów rodzinnych, w których udział biorą oprócz dzieci także dorośli, rodzice lub opiekunowie. Te spotkania spełniają nie tylko rolę edukacyjną, ale i więziotwórczą.
W 2014 r. rozpoczęliśmy cykl wykładów dla studentów Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Autorskie i kuratorskie oprowadzania po wystawach oraz spotkania prowadzone przez historyków sztuki, krytyków i wykładowców akademickich odbyły się także w kolejnych latach. W tym roku zorganizowaliśmy kurs Akademii Rysunku dla Dorosłych, który podobnie jak wcześniej wymienione propozycje, cieszył się ogromnym zainteresowaniem.
W Płocku istnieje duże środowisko artystyczne. W jaki sposób galeria promuje lokalnych twórców?

Reklama

fot. archiwum PGS

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości