Zbiorowa wystawa płockiego środowiska plastycznego zawsze budzi duże zainteresowanie. Tak było i tym razem. W piątek 13 grudnia Płocka Galeria Sztuki wypełniła się prawie do ostatniego miejsca. Wśród przyjaciół autorów prac nie zabrakło młodzieży z I Prywatnego Liceum Plastycznego. Przyszła podziwiać obrazy swoich pedagogów.
- Tegoroczna wystawa to spotkanie różnorodnych temperamentów i osobowości, plastyczna próba odpowiedzi na proste pytanie: „Co widać”. Artyści powracają do tradycyjnych technik, do figuratywności, klasycznych tematów m.in. portretu i pejzażu. Akcentują też rolę natury i związki z nią – powiedziała dyrektor PGS, Alicja Wasilewska.
W zbiorowej prezentacji artystów związanych z Płockiem, która w tym roku ma tytuł „Co widać?” wzięli udział: Katarzyna Bąkowska-Roszkowska, Laura Dyczko, Dorota Goleniewska-Szelągowska, Iwona Wyszatycka, Anna Krzemińska, Włodek Kwiatkowski, Aniela Ewa Lewandowska, Anna Macionek-Stańko, Zofia Samusik-Zaremba, Magdalena Sikorska-Tokarska, Stanisław Staniewski, Andrew Stewart, Eugeniusz Szelągowski, Maria Weigl-Wojnarowska, Anna Wojnarowska, Szymon Zaremba i zmarły w 2013 roku Tadeusz Zaremba.
Podczas wernisażu artyści opowiadali m.in. jak powstawały prace . -Moje działania artystyczne zwiazane są z naturą. Zaszywam się ze sztalugami wśród zarośli, na skraju lasu lub na dzikich łąkach. Maluję to, czego prawie nie widać albo przez innych jest niezauważalne – mówiła Dorota Goleniewska-Szelągowska. Andrew Stewart podkreślił, że jego obrazy są interpretacją uczuć i odpowiedzią na pytanie, co nas porusza. W pracach Eugeniusza Szelągowskiego widać płockie podwórka i włoskie kamienne miasteczka. Maria Weigl-Wojnarowska, malarka koni, swoje obrazy skomentowała żartobliwe: „koń jaki jest każdy widzi”. Iwona Wyszatycka pokazała akwarele z Syros. Szymon Zaremba jest autorem czterech dyptyków. Nawiązał do powstałej w 1973 roku pracy Tadeusza Zaremby (ojca) „Przemiany” i zestawił swoje dziecięce prace z pracami syna Macieja. Nieobecny na wernisażu Stanisław Staniewski przesłał życzenia kolegom artystom i obiecał, że jeśli zdrowie pozwoli, przygotuje w nowym roku dużą wystawę monograficzną.
- Idąc na wystawę musimy samodzielnie poruszać się w miejscu o 17 wymiarach, z których ogromnej większości nigdy dotąd nie zauważyliśmy. Tylko nasza zdolność do racjonalnego porządkowania swojej pamięci pozwala takim ekspozycjom zachować spójność. Mnemonika - ars memoriae - a nie estetyka, wspólnota miejsca fizycznego, przynależność środowiskowa, podobne poglądy na sztukę czy jakikolwiek inny aspekt świata, wyodrębnia pokazywane obrazy, nadając im status aktualnej odpowiedzi na najprostsze w świecie pytanie: co widać – napisał w katalogu towarzyszącym wystawie krytyk Krzysztof Cichoń.
(lesz)
fot. Rafael Dominik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze