Reklama

Świąteczny obiad

18/12/2018 11:44
Święta są idealną okazją do spotkań w gronie rodziny i przyjaciół. Wówczas gospodyni przyjęcia (obecnie bywa, że gospodarz) staje przed trudnym zadaniem przygotowania odpowiednio wyszukanego zestawu dań, który zadowoliłby gości. Przed drugą wojną światową licznie wydawane poradniki i książki kucharskie doradzały młodym paniom domu, jak ułożyć menu eleganckiego obiadu, nie myląc potraw kuchni wykwintnej z gospodarską, czyli codzienną. Dzisiaj nie zastanawiamy się, jakie danie zasługuje na miano wykwintnego, gdyż z licznych programów kulinarnych posiedliśmy wiedzę, że należy je przygotować z egzotycznych, drogich składników i zaserwować w sposób taki, żeby wywołać zaskoczenie gości. Jednak lepszą definicję wykwintnej potrawy zaproponował literat i smakosz Maksym, Wacław Grubiński (1883-1973), przez starsze panie w międzywojniu zwany deprawatorem młodzieży. Mawiał, że wykwintne danie poznaje się po tym, iż można je jeszcze zjeść po obfitym obiedzie. I o takich potrawach marzymy na święta, gdy stale doskwiera nam stan przejedzenia. Oby poniższy przepis sprostał temu kryterium.

Polędwica z jelenia ze smardzami


Skład:

 1 kg polędwicy z jelenia (możemy zastąpić polędwicą wieprzową);
 10 dag smalcu;
 10 dag tłustej wędzonej szynki;
 20 dag suszonych smardzów (cena za ok. 125 g może osiągnąć kwotę 400 zł, stąd możemy je zastąpić suszonymi borowikami);
 1 cebula;
 150 ml śmietany kremówki;
 2 łyżki mąki;
 500 ml bulionu;
 pół pęczka natki pietruszki;
 sól, pieprz.

Wykonanie:
Suszone smardze zalewamy gorącą wodą i pozostawiamy w niej na 3 godziny. Polędwicę oczyszczamy z błon, osuszamy i kroimy w plastry o grubości ok. 1,5 cm. Plastry mięsa lekko rozpłaszczamy dłonią, nacieramy solą, pieprzem i oprószamy mąką. Na głębokiej patelni rozgrzewamy połowę smalcu i rumienimy na nim plastry mięsa. Następnie zalewamy je połową bulionu i przykrywamy pokrywką. Obieramy cebulę i drobno kroimy ją wraz z szynką. Na drugiej patelni rozgrzewamy pozostały smalec. Na rozgrzanym tłuszczu przesmażamy cebulę z szynką. Odcedzamy smardze (wodę zachowujemy), niezbyt drobno je siekamy i dodajemy do szynki z cebulą. Przesmażamy grzyby i dolewamy wodę z moczenia grzybów. Odparowujemy wodę i dolewamy bulion. Opłukujemy natkę pietruszki i drobno ją kroimy. Dodajemy do sosu wraz ze śmietaną. Gotujemy sos, aż zgęstnieje. Zalewamy sosem duszone sznycle z polędwicy jelenia. Całość jeszcze moment razem dusimy. Danie serwujemy z ryżem na sypko.

W dwudziestoleciu międzywojennym zalecano, aby w menu eleganckiego obiadu znalazły się ryby, drób i dziczyzna. Przyjęcie zawsze rozpoczynały przekąski, które ustawiano na osobnym stoliku i zjadano jeszcze przed zajęciem miejsc przy stole. Do przekąsek należały np.: rolmopsy ze śledzi w majonezie, łososie i pstrągi w oliwie, sałatki z raków i homarów lub najlepszy kawior astrachański na grzankach. Do tego podawano nalewki, koniak lub wódkę. Głównym daniem przyjęcia mógł być: pieczony indyk nadziewany truflami, ewentualnie kurczęta nadziewane migdałami bądź dziczyzna (tak jak u nas będzie). Do błędów należało podanie pieczonej gęsi, gdyż jak uczyła Maria Dysslowa (wieloletnia dyrektorka Szkoły Gospodarstwa Domowego we Lwowie), to danie uchodzi za eleganckie u Niemców, u nas zalicza się do dań gospodarskich. Taką to nad sąsiadami mieliśmy przewagę, a dzisiaj podobnie jak Niemcy jemy gęś od święta.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości