Reklama

Smak z wnętrza

15/01/2013 12:31
Bose dziewczę w zwiewnej sukience z okresu napoleońskiego, z wysokim stanem (czyli pas został przesunięty pod biust), pod kolumną króla Zygmunta III, sprzedaje flaki. Taki obrazek przedstawia akwatinta (odmiana techniki druku wklęsłego, którą stosował np. F. Goya), malarza i grafika francuskiego pochodzenia Jana Piotra Norblina. Jakżeż to trafna kulinarna wizytówka stolicy, albowiem nie od dziś wiadomo, że najlepsze flaki są po warszawsku. Na miano to zaś zasługują tylko te z pulpetami. Pulpety te powinny być albo z cielęcej wątróbki i szpiku, albo z cielęcego mięsa. Podobno właśnie takie z pulpetami można zjeść na warszawskim Gocławiu. Jednakowoż nie tylko stolica słynie z tego pożywnego specjału. Bowiem, już od czterech lat w Piaskach na Lubelszczyźnie odbywa się festiwal flaków. Region ten szczyci się również swoją wersję flaków, mianowicie flaków zamojskich, w składzie których znalazł się zielony groszek.

Flaki z pulpetami
Skład:

500 g wołowych flaków;
1 marchewka;
1 pietruszka;
kawałek selera;
1 cebula;
1 l wołowego bulionu (możemy użyć koncentratu);
1 liść laurowy;
2 łyżki masła;
1 łyżka mąki;
1 łyżeczka majeranku;
imbir, pieprz, gałka muszkatołowa i sól.

Wykonanie:
Oczyszczone flaki kroimy na cienkie paseczki (często takie już są w ofercie sklepu), zalewamy je wrzątkiem i gotujemy przez 10 minut. Odcedzamy i ponownie zalewamy świeżą gorącą wodą i gotujemy do miękkości. Warzywa drobno kroimy i przesmażamy na maśle, pamiętając, aby oprószyć je mąką. Następnie podlewamy je wołowym rosołem i łączymy z flakami. Całość zagotowujemy i przyprawiamy.

Cielęce pulpety
Skład:

300 g mielonego cielęcego mięsa;
1 jajko;
1/2 bułki;
1/2 cebuli;
1 łyżka masła;
sól, pieprz.

Wykonanie:
W wodzie namaczamy bułkę. Na łyżce masła przesmażamy drobno pokrojoną cebulę. Dokładnie mieszamy mięso z odciśniętą bułką, jajkiem, przesmażoną cebulką, solą i pieprzem. Wyrabiamy masę mięsną i formujemy z niej pulpety wielkości orzecha włoskiego. Tak przygotowane pulpety gotujemy w zupie ok. 20 minut. Flaki podajemy razem ze świeżym chlebem, choć w Warszawie serwują do nich bułkę kajzerkę.

Pochodzenie flaków nie jest do końca wyjaśnione. Podobno przybyły do Polski z Litwy, z kraju ojczystego pogromcy Krzyżaków Władysława Jagiełły. Co więcej, ponoć sam król bardzo w tym daniu gustował, jak też jego młoda węgierska małżonka św. Jadwiga. Jak to było naprawdę trudno dociec, niemniej w internecie się rozniosło, że lubili się zajadać flakami i pewnikiem ta informacja przeniknie do następnych pokoleń. I mogłaby być natchnieniem dla równie sielskiego obrazka, jak ten Norblina, przy czym w tym przypadku mogłoby być ciekawiej, gdyż scenkę tworzyliby: Litwin i Węgierka, jedzący flaki przy polskim stole (dobrze by było jakby ktoś dowiódł ich tureckiego pochodzenia, wszak i tam je jedzą). Mogłoby to dać początek bardzo europejskiej tradycji wspólnego spożywania flaków ponad podziałami, a flaki stałyby się tradycyjnym daniem Zjednoczonej Europy. No i oczywiście Turcja musiałaby wejść do UE jako Matka tego ze wszech miar europejskiego dania.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości