Bose dziewczę w zwiewnej sukience z okresu napoleońskiego, z wysokim stanem (czyli pas został przesunięty pod biust), pod kolumną króla Zygmunta III, sprzedaje flaki. Taki obrazek przedstawia akwatinta (odmiana techniki druku wklęsłego, którą stosował np. F. Goya), malarza i grafika francuskiego pochodzenia Jana Piotra Norblina. Jakżeż to trafna kulinarna wizytówka stolicy, albowiem nie od dziś wiadomo, że najlepsze flaki są po warszawsku. Na miano to zaś zasługują tylko te z pulpetami. Pulpety te powinny być albo z cielęcej wątróbki i szpiku, albo z cielęcego mięsa. Podobno właśnie takie z pulpetami można zjeść na warszawskim Gocławiu. Jednakowoż nie tylko stolica słynie z tego pożywnego specjału. Bowiem, już od czterech lat w Piaskach na Lubelszczyźnie odbywa się festiwal flaków. Region ten szczyci się również swoją wersję flaków, mianowicie flaków zamojskich, w składzie których znalazł się zielony groszek.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze