Reklama

Słowo o słowie

20/06/2007 10:01
Ali jak Kali
Prezesem firmy, w której pracuje pani Marta Tyczyńska-Lewicka, jest pan Ali Dadressan. Ale nie to dziwne nazwisko jest przyczyną kłopotu językowego pani Marty, tylko imię – „Ali”. -W oficjalnych dokumentach – umowach, aktach – czasami trzeba odmieniać nazwisko, ale także imię – pisze pani Marta. -Zasady polskiej deklinacji wskazywałyby na formę „Alego”. Zdarzają się jednak pomyłki, bo niektórzy uważają, że „Alego”, to od imienia „Al” w mianowniku.
– Dziwi mnie to bardzo, bo dopełniacz od imienia „Al” brzmiałby „Ala” (kogo nie było? – „Ala”). Pojawiły się pomysły dziwnych, jak pisze pani Marta, hybryd typu „Aliego” lub „Ali’ego”. A skądże ta miękkość? Owszem, w mianowniku ona jest, ale w dopełniaczu nie „Aliego”, tylko „Alego”. „Cóż, według Ben Alego, czarnomistrza Krakowa, to nie jest nic dziwnego dorożkę zaczarować, dosyć fiakrowi w oczy błysnąć specjalną broszką i jużeś zauroczył dorożkarza z dorożką” – jak pisał w „Zaczarowanej dorożce” Gałczyński – tam mamy właśnie „Alego”. „Ali”, podobnie jak inne imiona, wprawdzie niezupełnie polskie, jak np. żydowskie „Naftali” czy „Gedali” – kiedyś żyli wśród nas ludzie je noszący – odmienia się z końcówką „ego” („Naftalego”, „Gedalego” i „Alego”). Każdy z nas czytał na pewno „W pustyni i w puszczy” – występował tam „Kali”, do tej pory mówi się, trochę przysłowiowo, o „moralności Kalego”, ale nigdy nikt nie powie o „moralności Kaliego”. A więc „Ali – Alego”, jak „Kali – Kalego” i proszę się niczym nie peszyć – tak właśnie poprawnie powinniśmy odmieniać to piękne orientalne imię „Ali”.
Jak sobie właściciel życzy?
Pan Rafał Samborski ma pytanie, dotyczące odmiany nazwisk przez przypadki. Czy taka zasada istnieje? – zastanawia się pan Rafał.
– Oczywiście, że istnieje – nasze nazwiska są słowami, które – jako takie – się odmieniają. Pan Rafał słyszał o odmianie na zasadzie „jak sobie właściciel życzy” – przez pewien czas przychylałem się do takiego sądu, wydawało mi się bowiem, że ten, kto posługuje się jakimś nazwiskiem, ma do niego trochę więcej praw. Ale przecież on używa języka, do którego my wszyscy mamy prawo. Powinniśmy być jednak zgodni z dwiema rzeczami – z językiem i z tradycją, której nie należy zmieniać. Jeśli ktoś ma nazwisko odmieniające się inaczej, niż na przykład rzeczownik pospolity, który jest identyczny formalnie z tym nazwiskiem, powinien zachowywać tę tradycję. Pamiętam pana premiera Wielkiej Brytanii, którego nazwisko pisało się „Home” („dom”), ale czytało się nie „Houm”, ale „Hium”, ponieważ była to rodowa tradycja.
Panu Rafałowi chodzi o takie nazwiska, jak „Gołąb”, „Kozioł”, „Połeć”. Czy książka jest autorstwa pana „Gołębia” czy pana „Gołąba”? „Kozła” czy „Kozioła”? „Połcia” czy „Połecia”? Jest taka anegdota, dotycząca Janusza Korczaka, który przyszedł kiedyś do pana naczelnika, jak powiedział, „Dudka” i chciał na niego poczekać. Pani sekretarka wyjaśniła, że pana naczelnika „Dudeka” jeszcze nie ma. A pan Korczak na to: „to ja poproszę o stołeka, żebym mógł usiąść”. To był oczywiście żart. Pan Dudek czasami, jeśli tradycja by to wskazywała, mógłby tak właśnie odmieniać swoje nazwisko. Tak się jednak nie dzieje i zazwyczaj mamy „Dudek – Dudka”. Podobnie jest z panem Połciem, który ma nazwisko analogiczne, jak wyraz pospolity „połeć”. „Połeć – Połcia” i „Połecia” mówić nie powinniśmy. Jeżeli pan się nazywa Kozioł, to raczej pana „Kozła” niż „Kozioła”, choć tu mamy już pewne wątpliwości i jeśli ktoś nosi nazwisko np. Kozieł, a nie Kozioł, to odmieniamy je „Kozieła”, bo jest to forma dawniejsza. Co do „Gołębia” czy „Gołąba” – jeden z wybitnych polskich językoznawców, pan Gołąb, odmieniał się „Gołąb – Gołąba”. Znałem też pana „Jastrząba”, a nie „Jastrzębia”.
Pan Rafał ma jeszcze jedno pytanie, może nawet trudniejsze. Jego nowa koleżanka z pracy nazywa się Katarzyna Suska – czy nie było w pracy pani Katarzyny „Suski” czy „Suskiej”? Wszystko wskazuje na to, że jednak „Suskiej”, że „ska” jest tutaj takie samo, jak w słowie „Kowalska” czy „Malinowska”, a nie takie, jak w słowie „laska” („laska – laski”) – to jest rzeczownik pospolity. Nie ma w polszczyźnie rzeczownika „suska”, a wiele wskazuje na to, że jest to przymiotnik i pochodzi od rzeczownika „susz”.
* Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową.
Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości