Pokoje, uczniowie, tramwaje i nauczyciele Słownik dopuszcza dwie formy – „pokoi” i „pokojów”, ale już nie „uczni” i „uczniów”- pisze pan Jan Pawlak. – Czy obie formy są dopuszczalne? – Dopuszczalne, ale w różnym stopniu. „Uczni” odnajdujemy w normie języka potocznego i ta forma się rozprzestrzenia. „Uczniów” – jest bardziej formalnie i bardziej poprawnie. Mamy „węży” i „wężów”, „kocy” i „koców” („koców” jest trochę lepsze), „tramwai” i „tramwajów” („tramwajów” jest lepsze). Kiedy na końcu wyrazu jest funkcjonalnie miękka spółgłoska, to rzeczywiście mamy do wyboru – czy „y” czy „ów”. Zwykle poważniej brzmi „ów”, choć w tradycji językowej bywa też tak, że istnieje tylko jedna forma – mówimy „nauczycieli”, a nie „nauczycielów” (choć forma „nauczycielów” kiedyś także się pojawiała). „Pokój”, rzeczywiście, może być „pokoi” i „pokojów”, a jak jest z innymi, które kończą się na „j”? Czy powiemy, że nie było wielu „wui”? – nie! – tylko „wujów”. Pojawia się też wiele „niepokojów”, chociaż „niepokoi” również czasem można spotkać, jednak forma „niepokojów” jest lepsza. „Spokój” tradycyjnie nie ma liczby mnogiej, ale gdybyśmy chcieli o różnych odmianach spokoju mówić, to byśmy mówili raczej „spokojów”, a nie „spokoi”. Ja częściej mówię „pokojów”, niż „pokoi”, ale obie te formy są dopuszczalne. Trzeba by zbadać, a takie badania są możliwe, jak Polacy mówią częściej. Słowniki poprawnościowe mówią i „pokoi”, i „pokojów”, „uczniów” jednak raczej, niż „uczni”. Kraj, kraina, państwo i dzielnica W Państwa pytaniach często pojawiają się wątpliwości, dotyczące sposobu mówienia o innych krajach. Pani Bogusława Gajewska pyta, czy „na Słowacji” czy „w Słowacji”. Pani Teresa Ubych zastanawia się, czy mieszka „w Czarnej” czy „na Czarnej”. Pan Artur Skoczyński nie wie, dlaczego mówimy „na Węgry”, a nie „do Węgier”, „na Ukrainę”, a nie „do Ukrainy”. Zacznijmy od państw i krajów. Jeżeli chodzi o państwo, to częściej jedziemy „do”, jeśli kraj, kraina, to „na”. Wiele dzisiejszych państw to dawne kraje czy krainy, można więc powiedzieć, że przyzwyczailiśmy się do myślenia i mówienia o nich jako o krajach raczej – jechaliśmy „na Ukrainę”, tak jak można było jechać „na Pomorze” czy „na Śląsk”. Węgry, jako część cesarstwa kiedyś, też tak odbieraliśmy. Jechało się „na Węgry”, tak jak „na Mołdawię” itd. „Na Słowację”, a nie „do Słowacji”. Dzisiaj te kraje mają już swoją państwowość i jedziemy „do Mołdawii”, a właściwie „do „Mołdowy”, „do Słowacji” – coraz częściej to słyszę, choć i „na Słowację” nadal się mówi. Mówimy „w Słowacji” i „na Słowacji”, „do Ukrainy” i „do Litwy” także już się pojawia, choć nadal częściej „na Litwę” i „na Ukrainę” – bo są to kraje, które kiedyś były częścią Rzeczpospolitej Polskiej. Jest to zwyczaj i nie można go bardzo szybko zapomnieć, ale to się zmienia. Pani Ubych pyta, czy mówimy „w Czarnej” czy „na Czarnej” i pisze pani, że dzieci częściej mówią „na”. Wynika z tego, że Czarna to raczej jakaś dzielnica, niż osobna miejscowość. Gdyby było to miasto czy wieś, nie mielibyśmy wątpliwości, że „w Czarnej” mieszkamy. Forma „na Czarnej” wskazuje, że jest to, albo przez długi czas było, wydzielone miejsce w obrębie jakiegoś miasta czy wsi, czyli dzielnica – tak jak mówimy o dzielnicach Warszawy – „na Woli”, „na Ochocie”, „na Ursynowie”, „na Bemowie”, a nie „w Woli”, „w Ochocie”, „w Bemowie” czy „w Ursynowie”. Co do Czarnej, dalibóg nie wiem, ale podejrzewam, że dzieci traktują to jako dzielnicę – może mają rację? * Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową. Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze