W rzece nizinnej nie podaję drobnych ziaren, lecz jak największą kukurydzę i niewiele pinki. Duże ziarna kukurydzy (tylko częściowo zmiękczonej) zniechęcają drobne ryby. Na rzece podgórskiej zanętę sklejam i zarazem dociążam gliną wiążąco-dociążającą w proporcji 1:2 (do zanęty koszykowej nie daję gliny), na łowisku nizinnym używam tylko kleju. Stosuję ogólną zanętę na ryby karpiowate w ilości 2 kg na zasiadkę (jeśli tylko mogę, to nęcę również kulami), nie doprawiam zapachem. Brzany nie są pod tym względem wymagające. Potrafią natomiast rozprawić się z kiepskim haczykiem i przyponem. Brzana holowana na twardym kiju dostaje szału i robi częste odjazdy. W końcu urywa się z wędki. To wyłącznie wina wędkarza. Ta ryba nie lubi twardego holu, natomiast na miękkim kiju o akcji parabolicznej „głupieje” i daje się holować posłusznie jak baranek. Szaleje dopiero w podbieraku. Do łowienia na bardzo spokojnej wodzie używam parabolicznego feedera o ciężarze wyrzutu do 130 gram, na innych wodach używam wędziska karpiowego o ciężarze wyrzutu 90 gram, właśnie ze względu na paraboliczne ugięcie. Jako sygnalizatora brań przy wędzisku karpiowym używam terkotu wolnego biegu kołowrotka. Kołowrotek musi być naprawdę mocny, najlepszy karpiowy wielkości 4000–5000.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze