Leniwie toczące się wody rzeki Niemen delikatnie huśtają tratwę. W oddali widać miasto Tylże, którego gwar tu nie dochodzi. W tej ciszy, na tratwie, zapadają ustalenia pokoju tylżyckiego (1807 r.). Jednym z nich jest powołanie Księstwa Warszawskiego. W tym czasie, gdy Napoleon Bonaparte wraz z carem Aleksandrem I Romanowem miarowo kołysani są przez wody Niemna, decydując o losach Europy, w okolicach Tylży miejscowi Holendrzy bezskutecznie usiłują zrobić ser typu gouda. Z podobnymi problemami borykają się również przybyli na te ziemie Szwajcarzy. Na próżno usiłują odtworzyć swój rodzimy emmentaler. To z ich frustracji powstaje ser o intensywnym smaku i zapachu zwany tylżyckim. Pierwsza o nim wzmianka pojawia się w roku 1840. Jej autorką jest pani Westphal, właścicielka majątku w okolicach Tylży. Ona to swoje piwnice przeznaczyła na dojrzewalnie serów. Dzisiaj ser tylżycki jest powszechnie dostępny i doskonale nadaje się do pierogów, choć nie tylko. Ponieważ dobrze się topi, można go też stosować do wszelkiego typu zapiekanek.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze