Reklama

Ser tylżycki

23/04/2013 10:14
Leniwie toczące się wody rzeki Niemen delikatnie huśtają tratwę. W oddali widać miasto Tylże, którego gwar tu nie dochodzi. W tej ciszy, na tratwie, zapadają ustalenia pokoju tylżyckiego (1807 r.). Jednym z nich jest powołanie Księstwa Warszawskiego. W tym czasie, gdy Napoleon Bonaparte wraz z carem Aleksandrem I Romanowem miarowo kołysani są przez wody Niemna, decydując o losach Europy, w okolicach Tylży miejscowi Holendrzy bezskutecznie usiłują zrobić ser typu gouda. Z podobnymi problemami borykają się również przybyli na te ziemie Szwajcarzy. Na próżno usiłują odtworzyć swój rodzimy emmentaler. To z ich frustracji powstaje ser o intensywnym smaku i zapachu zwany tylżyckim. Pierwsza o nim wzmianka pojawia się w roku 1840. Jej autorką jest pani Westphal, właścicielka majątku w okolicach Tylży. Ona to swoje piwnice przeznaczyła na dojrzewalnie serów. Dzisiaj ser tylżycki jest powszechnie dostępny i doskonale nadaje się do pierogów, choć nie tylko. Ponieważ dobrze się topi, można go też stosować do wszelkiego typu zapiekanek.
Pierogi z żółtym serem
Skład:
ciasto

350 g mąki;
125 ml letniego mleka;
1 jajko;
1/2 łyżeczki soli;

farsz

200 g utartego sera tylżyckiego;
2 jajka;
bułka tarta;
1/2 łyżeczki ziół prowansalskich;
sól, pieprz;
masło do obsmażenia pierogów.

Wykonanie:
Ze składników na ciasto zagniatamy gładkie, elastyczne ciasto. Owijamy je w folię spożywczą i odkładamy na ok. 30 minut. W tym czasie przygotowujemy farsz. Mieszamy ser z jajkami i bułką tartą. Bułki dodajemy tyle, żeby masa była na tyle gęsta, aby można było formować z niej kulki. Następnie nadzienie doprawiamy solą, pieprzem oraz ziołami prowansalskimi. Rozwałkowujemy ciasto i wycinamy z niego kółka o średnicy 6 cm. Na każde kółko nakładamy farsz i formujemy pierogi. Pierogi gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie. Od chwili wypłynięcia pierogów na powierzchnię wody gotujemy je jeszcze przez ok. 3 minuty. Na patelni rozgrzewamy masło i przekładamy na nią dobrze odsączone z wody pierogi. Chwilę podsmażamy, aż skórka pierożków się przyrumieni. Tak przygotowane pierogi podajemy z surówką z pomidorów, ewentualnie na zimno jako przekąskę do piwa.

Obecnie na mapie Europy nie znajdziemy Tylży. Miasto to przemianowano na Sowieck i znajduje się w Obwodzie Kaliningradzkim. Niewiele pozostało też z ustaleń pokoju tylżyckiego. Za to ser tylżycki ma się świetnie. Możemy go kupić nie tylko w Polsce, Danii (tam pod nazwą havarti), ale też w Szwajcarii (dokąd zawieźli przepis na jego sporządzanie Otto Wartmann i Hans Wegmuller, którzy do Tylży przyjechali w 1890 roku celem pozyskania sławnej już wówczas receptury). Szwajcarski tylżycki ser ma okrągły kształt i regularne, okrągłe oczka, bez żadnych rys. Polski zaś może mieć lekko spękany miąższ, a oczka nieregularne, kształtem przypominające ziarna zbóż. Pod koniec XIX wieku sery wytwarzano z mleka niepasteryzowanego (Ludwik Pasteur dopiero co wypatrzył bakterie). Wszystko powstawało powoli, w tym i sery, dlatego na dojrzały ser tylżycki należało czekać pół roku. Dzisiaj wiemy już, że czas to pieniądz, i że bakterie są wszędzie. Stąd mleko należy pasteryzować, a ser tylżycki, robiony na skalę przemysłową, dojrzewa zaledwie w dwa miesiące.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
fot. Piotr Chudzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości