Kiedy piszę te słowa, trwają, a właściwie dopiero się rozkręcają Światowe Dni Młodzieży. Piękna impreza! Celowo użyłem tego słowa, którego nie lubię i które nie pasuje do tego wydarzenia, ale ponieważ przez samych organizatorów na „imprezę”, taki jakby młodzieżowy „festiwal”, jest kreowane, to pozwolę sobie tak prowokacyjnie je nazywać. A ponieważ młodzi dzisiaj nie potrafią inaczej przeżywać życia jak tylko przez muzykę, taniec, zabawę, a tego wszystkiego jest pełno na ŚDM, to i porównanie nie wydaje się przesadzone. Tylko Papież wydaje się jakiś przygnębiony, ale chyba nie z tego powodu. Jaki zresztą ma być Papież, kiedy w drodze na ŚDM wprost mówił, że trwa wojna… III wojna światowa… na raty. To i nie czas na imprezowanie. Dokoła terroryzm, masowe zabójstwa cywilów, gdzie się tylko da – na ulicy, w restauracji, w kościele, na cmentarzu, coraz częściej w wykonaniu kolorowych nastolatków. Jeszcze tego by brakowało, żeby Papież w tych dniach śmiał się od ucha do ucha jak cielę, na przykład w rytm reklam puszczanych w radiu.
Śmiech i radość są do życia niezbędne, ale czasem potrzebna jest też refleksja, a jej musi towarzyszyć wyciszenie, szczególnie w czasach, kiedy trwa wojna… Media jednak robią wszystko, żeby nie zauważać tego, co ważne, nie zastanowić się, nie myśleć, muzyką zagłuszyć, zbanalizować wszystko. Bo wszystko dziś zamienia się w rozrywkę i czyni się z niej głównego bożka, obok bożka „handlu”, któremu tak służy wspomniane wyżej radio, no ale przecież musi na siebie zarobić, takie są prawa rynku. Piszę złośliwie, ponieważ w czwartek słuchałem transmisji z Krakowa właśnie w radiu, no i oczywiście nie zdążyłem zawczasu wyłączyć. Próba przekazania przez Papieża rzeszom młodzieży, także tej przed telewizorami i radioodbiornikami, jakiejś dawki refleksji została zaraz po zakończeniu transmisji brutalnie zniszczona przez głupawe audycje reklamowe. To papież ostrzega katolicki świat przed zanurzeniem się w kulturze hedonizmu i konsumpcji, a radio zaraz po katechezie daje megadawkę hedonizmu i konsumpcji, i tak zresztą na okrągło przez cały dzień i codziennie, „hop-siup” od rana do wieczora.
Jakie to urocze i cyniczne zestawienie. Wytransmitować, a zaraz potem zagłuszyć, zakrzyczeć, żeby nikt nie zdążył się zastanowić, zamyślić… Papież wciśnięty między lodówki, pralki, zmywarki, telefony komórkowe, megapromocje, niskie ceny… Smutne to… Z radyjkiem, żeby było jasne, nie walczę, niech sobie będzie. Może był to tylko zły dzień redaktorów? Postanowiłem się przekonać następnego dnia rano między 6.00 a 9.00, dłużej nie wytrzymałem. O papieżu na równi z Muzeum Lodów w Nowym Jorku, a „pielgrzymi w Krakowie śpiewają, tańczą i z dumą noszą symbole ŚDM, kupują koszulki, parasole, kurtki i długopisy…” Oni tak na okrągło… A poza tym reklama, muzyka, reklama, muzyka i jeszcze raz reklama… promocje, megapromocje, niskie ceny, kredyty, pralki, lodówki, kredyty, zrób zakupy, zrób zakupy… Hop-Siup!
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze