Kradzież wirtualnej postaci w świecie gry komputerowej może pociągnąć za sobą karę w „realu”. Przekonał się o tym 20-letni płocczanin, który najpierw sprzedał wirtualną postać za kilkaset złotych mieszkańcowi Warszawy, a potem przy użyciu nielegalnie zdobytych kodów odebrał ją nowemu właścicielowi.
Historia zaczęła się ponad rok temu. Wówczas mieszkaniec Warszawy znalazł na jednym z serwisów aukcyjnych ofertę sprzedaży postaci z gry Tibia. Aukcja przebiegła prawidłowo. Kupujący zaoferował najlepszą dla sprzedającego cenę, przesłał pieniądze i w zamian otrzymał hasła do konta w grze. Nowy właściciel rozpoczął grę nową postacią. Zdobywał kolejne punkty i doświadczenia oraz inwestował w wyposażenie wirtualnego rycerza. Po pewnym czasie jednak „rycerz” zniknął. Nie chodziło jednak o to, że uprowadziły go jakieś fantastyczne stwory lub przegrał walkę z przeciwnikiem w wirtualnym świecie. „Wojownik” zniknął całkiem realnie. Zaniepokojony właściciel poprosił o pomoc w odnalezieniu zguby policjantów ze stolicy. Ci szybko ustalili, że trop wiedzie do Płocka i poprosili o pomoc tutejszych funkcjonariuszy. Płoccy fachowcy od ścigania przestępców w cybernetycznym świecie wyjaśnili zagadkę. „Rycerza” miał jego poprzedni właściciel, ten sam, który wystawił postać na internetowej aukcji.
– Okazało się, że płocczanin grał tą postacią przez kilka lat. Później sprzedał ją za kilkaset złotych. Pieniądze ze sprzedaży cieszyły, trudno mu jednak było rozstać się ze znaną od kilku lat postacią. Dlatego postawił ją odzyskać, jednocześnie nie oddając pieniędzy nowemu właścicielowi. Nielegalnie zdobył niezbędne kody i przejął kontrolę nad „rycerzem” – opowiada oficer prasowy płockiej policji podkom. Piotr Jeleniewicz.
Kilka dni temu nieuczciwy 20-latek z Płocka został zaproszony na rozmowę w komendzie policji. Policjanci postawili mu zarzut oszustwa internetowego. Chociaż do przestępstwa doszło w wirtualnym świecie Tibi, to zarzut i dowody były jak najbardziej realne. Podejrzany przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze 5 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Musi także zapłacić grzywnę, pokryć koszty postępowania oraz naprawić wyrządzoną szkodę.
Młodzi miłośnicy gier komputerowych czasami zbyt mocno utożsamiają się z wirtualną rzeczywistością, która ma w założeniu być jedynie formą rozrywki. Niestety, nie wszyscy mają uczciwe zamiary i nawet w cyberprzestrzeni dochodzi do przestępstw, których wyjaśnieniem zajmuje się policja w realnym świecie. Najczęściej do przestępstw dochodzi podczas aukcji internetowych.
– Najczęściej bywa tak, że ktoś wygrywa licytację i wpłaca pieniądze na konto sprzedawcy. Kiedy mijają tygodnie, a sprzedawca nie odpowiada na kolejne e-maile, kupujący decydują się zgłosić przestępstwo w komendzie. Przy takim zawiadomieniu warto mieć ze sobą wydruk wygranej licytacji, ewentualnie korespondencję mailową ze sprzedającym i potwierdzenie przelewu pieniędzy. Czasami całkiem realne przestępstwa dotyczą sprzedaży postaci lub rzeczy, która istnieje tylko w wirtualnym świecie gier komputerowych – wyjaśnia jeden z policjantów zajmujących się przestępstwami internetowymi. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze