Płocki Sąd Rejonowy stał się areną starcia między znanym detektywem Krzysztofem Rutkowskim a biznesmenem Włodzimierzem Olewnikiem, ojcem porwanego i zamordowanego Krzysztofa. Na razie pojedynek jest nierozstrzygnięty.
Płocki sąd rozpatruje sprawę z prywatnego oskarżenia Krzysztofa Rutkowskiego, który zarzuca Włodzimierzowi Olewnikowi zniesławienie. Chodzi o wypowiedzi ojca zamordowanego Krzysztofa, że detektyw wyłudził ok. miliona złotych. Krzysztof Olewnik zeznał to przed komisją śledczą. I właśnie odwołania tych słów domaga się detektyw. – Rozumiem, że Włodzimierz Olewnik stracił syna, ale to nie upoważnia do opluwania uczciwych ludzi – mówił przed rozprawą Krzysztof Rutkowski.
Pierwsza rozprawa miała charakter pojednawczy. W sądzie obaj panowie stawili się ze swoimi pełnomocnikami. Dodatkowo Krzysztof Rutkowski z ochroniarzem, zakutym w moro i kominiarkę, który pilnował jego telefonu, gdy detektyw był na sali rozpraw.
Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia pełnomocnik Włodzimierza Olewnika Bogdan Borkowski stwierdził, że będzie wnioskował o zawieszenie rozprawy pojednawczej.
– W gdańskiej prokuraturze apelacyjnej toczy się śledztwo, w którym są dowody na to, że pan Olewnik mówi prawdę. Dlatego w tej sprawie warto poczekać na merytoryczne rozstrzygnięcia prokuratury. Te powinny zapaść latem. Jeśli prokuratura nie zdecyduje się na postawienie zarzutów panu Rutkowskiemu, to wtedy możemy wrócić do sprawy pojednawczej. Nie wykluczam pojednania między stronami, ale uważam, że trzeba poczekać na decyzję prokuratury – stwierdził.
Bogdan Borkowski złożył taki wniosek, ale dziennikarzom nie dane było tego doczekać. Już na początku posiedzenia sąd wyłączył jego jawność z uwagi na dobro pokrzywdzonego. Ostatecznie odroczył posiedzenie pojednawcze do 29 czerwca. Ma się też zwrócić do gdańskiej prokuratury o informacje związane z wątkami śledztwa dotyczącymi Krzysztofa Rutkowskiego i czy jest on wśród osób podejrzanych. Obie strony były zadowolone z takiego rozstrzygnięcia.
Czego domaga się Krzysztof Rutkowski? – Podczas posiedzenia pojednawczego na razie przeprosin w mediach. Ale jeśli dojdzie do procesu, to także 100 tys. zł np. na cele charytatywne – stwierdził detektyw. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze