Reklama

Rozmowa ze świętymi

01/03/2016 12:03
– Najtrudniej było mi uwierzyć, że będę potrafiła odtworzyć obrazy ze wzorów. Przełom nastąpił po napisaniu pierwszej ikony – mówi Joanna Małecka, która ikony zaczęła pisać trzy lata temu. – Gdy w 2014 roku zobaczyłam wystawę w płockiej Stanisławówce, zdziwiłam się, że przedstawiane ikony są dziełem kilku kobiet, które o nich opowiadały. Dla mnie były to dzieła sztuki. Precyzja wykonania świadczyła o wielkiej cierpliwości autorek. Pomyślałam, że to nie dla mnie – wspomina Elżbieta Szkopek. Ikony obu pań można oglądać w Muzeum Diecezjalnym na wystawie prac ponad dwudziestu autorów – uczestników warsztatów płockiej Pracowni Ikonograficznej.
Pracownia działa od 2013 roku. Prowadzi ją plastyczka Katarzyna Kobuszewska. Pomysł otwarcia narodził się po Nocy Muzeów, podczas której prezentowała swój warsztat ikonopisarza. Wiele osób zainteresowało się wtedy ikoną i tym, w jaki sposób powstaje. W wakacje odbyły się pierwsze warsztaty. – Pracownia powstała z marzeń o stworzeniu w moim rodzinnym mieście miejsca dla grupy osób zafascynowanych tą piękną dziedziną sztuki, jaką jest ikona. Pragnęłam podzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami, aby inni też doświadczyli tych niezwykłych emocji, wiążących się z pisaniem ikony – opowiada Katarzyna Kobuszewska. Oryginalny pomysł, bo rzadko które miasto może pochwalić się pracownią dla amatorów, w której powstają wspaniałe ikony, okazał się dobry. Bywalców stale przybywa. Ci, którzy zaczęli jako pierwsi, kontynuują swoją pasję, przenosząc na deski coraz trudniejsze motywy.
– Myślę, że w życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, kiedy pragnie trochę zmienić swoje przyzwyczajenia, zapomnieć o czymś czy zwyczajnie zrobić coś dla siebie. Dlatego wiele osób po skończonych warsztatach dla początkujących, kontynuuje prace nad ikoną – przychodzi do pracowni, bierze udział w kolejnych warsztatach, podnosząc swoje umiejętności lub pracuje w domu. Czasami pracę nad ikoną można nazwać arteterapią, bo choć dużo wymaga od ikonopisa, to nie sposób nie zauważyć jej dobroczynnego wpływu – dodaje.
Najdłużej pisze ikony Anna Pius.
– Pisanie ikon jest dla mnie przede wszystkim modlitwą. Przed rozpoczęciem kolejnej pracy długo wybieram „temat”. Oglądam już wykonane dzieła i zapoznaję się z historią powstania ikony, którą będę odwzorowywać. Samo patrzenie na obraz, kontemplacja, nie dają takich możliwości dotarcia do sacrum, jak własnoręczne tworzenie. Po ukończeniu ikony (oceniając swoje możliwości) stwierdzam, że bez pomocy Świętych, których w pewien sposób materializuję, nie dałabym rady – mówi.
– Pracownia Ikonograficzna w Płocku to miejsce szczególne, w którym można nauczyć się techniki malowania i zdobyć wiedzę na temat historii ikony, a także zapoznać się ze współczesną ikoną”.
Do pracowni przychodzą również początkujący, którzy uczą się cierpliwości, zgłębiając trudną sztukę ikony. – W wakacje usłyszałam o warsztatach ikonopisania i stwierdziłam, że jednak spróbuję. Nie wiedziałam nic na temat techniki ani całej duchowości związanej z pisaniem. Chodziło mi bardziej o sprawdzenie siebie. Czy będąc osobą „zaganianą” między pracą a domem, mogę wyciszyć się i skupić na dziele wymagającym cierpliwości i precyzji? Czy mogę uciec od tego wszystkiego, co mnie otacza? – opowiada Elżbieta Szkopek. Takie były jej motywy uczestnictwa w warsztatach prowadzonych przez Katarzynę Kobuszewską. – Ikonopisanie okazało się idealnym sposobem na wyciszenie. Modlitwa, chorały gregoriańskie oraz cierpliwa praca była czymś czego poszukiwałam. Trudno ocenić czy moje pierwsze dwie ikony przedstawiające twarz Chrystusa na chuście tzw. mandylion były wystarczająco dobrze wykonane, ale dla mnie były czymś szczególnym, pokorną modlitwą. Przekazałam je moim córkom – dodaje.

Te warsztaty przyszły
do mnie

Agnieszka Małecka dołączyła do pracowni jako jedna z pierwszych. Zafascynowana malarstwem ikonowym zastanawiała się wcześniej nad warsztatami, ale z różnych względów, przede wszystkim – braku czasu, nie zdecydowała się na dwutygodniowy wyjazd gdzieś do Krakowa albo w Beskid na kurs dla początkujących. – W pewnym momencie ikona zaczęła „mówić do mnie”, grać na jakiejś strunie mojej duszy, serca. Poszukiwałam informacji. Wpadały mi w ręce jakieś książki, artykuły. Zachwyciłam się Trójcą Świętą Rublowa i jej przebogatym znaczeniem, tym, że można ją „czytać” jak księgę świętą. Kiedy w Płocku powstała Pracownia Ikonograficzna, pomyślałam, że te warsztaty przyszły do mnie… Podobnie jak większość kursantów nieszczególnie wierzyłam we własne możliwości; na szczęście wierzyła w nas prowadząca pracownię Katarzyna Kobuszewska. Z jej cierpliwą i kompetentną pomocą przeszliśmy kolejne etapy tworzenia naszych pierwszych ikon, a efekty były zaskakujące dla nas samych – wspomina. Pisaniem ikon zainteresowała się również jej mama Joanna. – Dzięki modlitwie i cierpliwości oraz zachęcie naszej „mistrzyni” potrafię przelać swoje uczucia w powstającą ikonę. Większość moich ikon powstaje w Pracowni, gdzie panuje wspaniała atmosfera do pracy, wśród osób, które czują podobnie i gdzie baczne oko Kasi potrafi wyłapać niedociągnięcia. Ciągle doskonalę warsztat na miarę swoich możliwości.
Na wystawie w Muzeum Diecezjalnym ikony prezentują: Leokadia Błaszczyk, Renata Dankowska, Anna Gapa, Aleksandra Gołębiowska, Urszula Gościniak, Marcin Kaczmar, Małgorzata Kania, Ewa Kłosińska, Julianna Kłosińska, Katarzyna Kobuszewska, Joanna Małecka, Agnieszka Małecka, Lena Mejer, Katarzyna Mierzejewska, Barbara Misiun, Anna Opalińska, Anna Pius, Bożena Suchecka, Elżbieta Szkopek, Joanna Sztreker.
Dominują ikonopistki, choć wśród autorów są również: ks. Artur Ciuba, ks. Jan Rusiecki SDB i Marcin Kaczmar. – Wystawa prac ikonopisarskich ma swoją specyfikę. Ikonopis niechętnie „chwali się” swoimi pracami. Jedyną słuszną intencją staje się praca na większą chwałę Bożą – uważa Marcin Kaczmar.
– Wierzę, że nasz wernisaż zainspiruje odwiedzających do wejścia w niezwykły świat modlitwy ikoną. Kto wie, może niektórych zachęci do wzięcia udziału w warsztatach? Podziwiam Kasię za jej wytrwałą pracę, cierpliwość wobec uczących się warsztatu ikonopisarskiego. Dziękuję za możliwość wystawienia podczas wystawy ikony Ukrzyżowania, którą miałem łaskę napisać.
Ekspozycja podzielona jest na części. Możemy podziwiać ikony świąteczne, wizerunki Matki Bożej i mandyliony, przedstawienia świętych i apostołów, ikony Ukrzyżowania. – Wystawa składa się z prac osób, które na przestrzeni 3 lat wzięły udział w warsztatach ikonopisarskich – mówi Katarzyna Kobuszewska. – Jest to pierwsza prezentacja naszych prac szerszej publiczności, uhonorowanie naszych dotychczasowych działań.
Stworzenie pięknej ikony wymaga czasu i cierpliwości. Od nałożenia lewkasu na dekę z drzewa lipowego do werniksowania może minąć od kilkudziesięciu do kilkuset godzin. Pisanie ikony to praca podzielona na etapy. – Myślę, że w takim wymiarze, w jakim piszemy ikony w Pracowni, może robić to każdy, jeśli tylko zapragnie je pisać, dostrzeże w tym wartość i znajdzie w sobie tę odrobinę koniecznej cierpliwości. Wbrew pozorom talent plastyczny nie jest tak bardzo istotny. Ważniejszy jest nasz stosunek do ikony i to, co w nią w sensie emocjonalnym i duchowym wkładamy. A jeszcze ważniejsze, to co ona nam oddaje…– zachęca Agnieszka Małecka.
Wystawa w Muzeum Diecezjalnym będzie czynna do 10 kwietnia.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości