W dalekiej Arabii żyją ogromne i niesympatyczne ptaki, które swoje gniazda budują z pachnących gałązek drzew cynamonowych. Nikt z ludzi nie wie, gdzie rosną te aromatyczne drzewa, wiedzą to jedynie Cynamonowe Ptaki. Niestety te pierzaste istoty są na tyle drapieżne i agresywne, że nie pozwalają zbliżyć się ludziom do swoich gniazd, bez uszczerbku dla zdrowia czy życia. Nie oznacza to, że jest to niemożliwe. Najczęściej stosowaną metodą na oszukanie Cynamonowych Ptaków jest zwabienie ich świeżo ubitym wołem. Odpowiednio dużą sztukę tego zabitego zwierzęcia podrzuca się w pobliżu gniazda. Ptaki zwabione słodkim zapachem krwi porywają przynętę i zanoszą do swojego legowiska. Choć jest ono duże, to nie jest na tyle mocne, aby utrzymało tej wielkości zdobycz, więc rozsypuje się pod jej ciężarem. Wówczas ludzie szybko zbierają rozrzucone wonne gałązki, które następnie za dobrą cenę sprzedają kupcom, którzy zawożą je do Egiptu i Europy.
Wykonanie:
W misce miksujemy jajka z cukrem. Następnie dodajemy olej i powidła śliwkowe. Mieszamy mąkę z cynamonem oraz sodą i dodajemy do masy jajecznej. Ciasto tak długo ubijamy, aż na jego powierzchni pojawią się pęcherzyki powietrza. Gotowe ciasto przelewamy do tortownicy z kominem (średnica ok. 21 cm), uprzednio wysmarowanej tłuszczem i oprószonej mąką. Ciasto pieczemy przez ok. 50 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C. W czasie gdy piecze się ciasto, przygotowujemy kajmakową polewę. Roztapiamy w rondelku masło, dodajemy cukier i mleko, po czym gotujemy na małym ogniu ok. 20 minut (ciągle mieszając). Kiedy polewa zgęstnieje, jeszcze ciepłą smarujemy wystudzone ciasto i posypujemy posiekanymi orzechami włoskimi.
Historia ta musi być prawdziwa, skoro opisywał ją tak wybitny umysł doby starożytności jak Arystoteles. A nawet jeśli nie jest, to przyjemniej jest pomyśleć, że cynamon, który tak egzotycznie pachnie w noc adwentową, przyniosły mityczne ptaki, nie zaś wyhodowany został na spryskanych herbicydami polach, mechanicznie zebrany i sterylnie zapakowany, aby w końcu znaleźć się na półkach wielkopowierzchniowych sklepów.
Pierwotnie wszystkie cynamonowce (ok. 250 gatunków) rosły tyko w Azji. Choć szczególnie szlachetny gatunek pochodził z Cejlonu. Europejczycy szybko odkryli wyspę, na którą latały Cynamonowe Ptaki. Początkowo, gdy handel cynamonem pozostawał w rękach Wenecjan, nic nie groziło dzikim cynamonowcom, gdyż kupcy celowo utrzymywali niską podaż tego towaru, aby nie spowodować obniżki cen. Jednak kiedy w 1505 roku wyspę zdobyli Portugalczycy, zmienili oni swoją taktykę cenową. Zaczęli masowo wycinać dziko rosnące drzewa (w roku przejęcia wyspy wysłali do Lizbony 11 ton kory cynamonowej). To zaś zwabiło Holendrów, którzy w XVII wieku przejęli wyspę od Portugalczyków. Wkrótce jednak pojawiła się obawa, że cynamonowców zabraknie, więc zaczęli je uprawiać. Już w XIX wieku cynamonowiec cejloński uprawiano w Indiach, Malezji, Jawie, Madagaskarze, Brazylii i Gujanie. Dzisiaj plantacje tej rośliny porastają całą strefę subtropikalną kuli ziemskiej. I tak jak spodziewali się Wenecjanie, skoro tylko cynamon stał się powszechną przyprawą, bardzo potaniał.
dr Izabela Chudzyńska etnolog, antropolog jedzednia
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze