Reklama

Rodzina prezesa

01/10/2019 14:00

Święto, święto i po święcie, jak to mówią… Rozpoczynamy nowy tysiąc! Narzekałem przed tygodniem na brak okazji do polemik. To sobie teraz popolemizuję! Pomocną dłoń wyciągnęła jak zazwyczaj wiadoma gazeta. A ściśle rzecz biorąc jej stała komentatorka, profesora (bo chyba nie profesorka?) etyczka. Cudzysłów w tytule niniejszego tekstu nie jest przypadkowy. Skopiowałem go po prostu z felietonu Pani Profesory.
Pisze w nim, iż nic jej tak nie zadziwia, jak hierarchowie i prezes (wiadomo który) wypowiadający się o rodzinie. „Fetysz rodziny w kształcie „kobieta, mężczyzna plus dwójka dzieci” (a dlaczego, panie prezesie, nie ósemka, jak u Wałęsy?) wydaje się jedną z wielkich kotwic, na których trzyma się władza”… A dlaczego nie jedynka, jak u pani profesory, można by zapytać na początek? A wracając do fetyszu… „Fetysz, czyli figura nierealna, bo rodzina, o której mówi prezes, jest jak jego własna – istniejąca głównie w politycznych i kościelnych hasłach”. I tu padają informacje, z których wynika, że większość stanowią w naszym pięknym kraju „rodziny rekonstruowane”, „rodziny jednopłciowe” – mama plus babcia z wirtualnym tatusiem, często nie płacącym alimentów. „Znam wielu panów, którzy posiadają wiele dzieci z różnymi paniami”. A pani, choćby jednej, posiadającej wiele dzieci z różnymi panami nasza profesora nie zna? Nie, no zna! Choćby bratanicę prezesa, „która wybrała model postmodernistyczny i patchworkowy”. Pisze o tym kilka akapitów dalej, ale przecież nie można łączyć przypadku postępowej kobiety i postmodernistycznego modelu rodziny z „dzietnym kochasiem”!
Po tych rozważaniach na temat rodziny, przechodzi nasza „naukowczyni” do innego dyżurnego tematu, mianowicie do kwestii LGBT. Otóż z jakichś badań wyszło, że kobiety najbardziej boją się zapaści w służbie zdrowia, a mężczyźni „ideologii” LGBT właśnie! Powód? To jest „wróg, który odbierze władzę mężczyznom i zagrozi ich męskości”! O jaką władzę chodzi? Bo jeśli o polityczną, to według aktualnych sondaży „ideologia” LGBT notuje poparcie (razem z koalicjantami) na poziomie lekko ponad dziesięć procent.  Do „odebrania władzy” trochę jednak brakuje… A co do zagrożenia męskości, to szczerze mówiąc nie bardzo wiem, jak to skomentować. To coś jak zagrożenie przewodu pokarmowego królika wirusem komputerowym! Nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy…
Ale „w tym obrazie męskich zdrad i lęków deformujących rodzinę są jasne punkty: kobiety, które nie chcą się nazywać samotnymi, lecz samodzielnymi matkami”! No cóż! Znów nie rozumiem: czy ta zmiana  w warstwie słownej to dla Pani Profesory światełko w tunelu, czy grom z jasnego nieba?

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości