Reklama

Rewolucji francuskiej ciąg dalszy

25/04/2019 11:50

Pożary kościołów zdarzały się i zdarzają na całym świecie. Nie ma w tym nic dziwnego, oczywiście dopóki pożar nie wydarzy się we współczesnej Francji i nie spali się kościół tej miary co katedra Notre Dame. Kiedy płonie najsłynniejszy kościół Francji, jeden z najsłynniejszych kościołów świata, i kiedy dzieje się to w kraju, gdzie kościoły płoną w ostatnim czasie zbyt często, by za każdym razem było to tylko dziełem przypadku, i gdy dzieje się to w kraju, gdzie kościoły są zamykane, rujnowane, zamieniane na budynki użyteczności niesakralnej, w tym tak niegodne jak dyskoteki, puby, knajpy, i gdy dzieje się to w trzy tygodnie po pożarze drugiej co do wielkości katedry Paryża – Saint Sulpice – to tylko zakutany po uszy w pychę lewicowy umysł może powiedzieć, że nie dzieje się nic szczególnego, że to czysty przypadek, wypadek przy pracy, i że tylko „śmieszni i zacofani katolicy” („poj…ło ich, ch…je złamane”) bredzą o znakach i symbolach. Takimi komentarzami popisali się po wypadku we Francji publicyści Krytyki Politycznej.
Ten rynsztok słowny to ponoć lewicowy „język miłości”, którym Oświeceni wyznawcy religii Rozumu gaszą pożary wywołane przez nas – „pojebów i faszystów” – i przez nasz faszystowski „język nienawiści”. Ich bożki – Tolerancja i Rozum – kazały we Francji tylko w ostatnich dwóch latach zdewastować ponad dwa tysiące kościołów i drugie tyle przeznaczyć do likwidacji w najbliższym czasie. Rozumna, liberalna, tolerancyjna Francja, marnotrawna córa Kościoła, zaciera na naszych oczach ślady po cywilizacji chrześcijańskiej. Katedra Notre Dame z 14 milionami turystów odwiedzających ją rocznie, z wciąż odprawianą mszą świętą i innymi nabożeństwami musiała uwierać. Stanowiła żywy i publiczny znak ciągłości przedoświeceniowego „narodowego dziedzictwa” Francji, które współcześnie przez tę Francję (i znaczne obszary Europy) zostało odrzucone i podeptane. A dokonał tego ponoć „rozum”, który wyzwolił się w międzyczasie od chrześcijańskiego „zabobonu”.
Na naszych oczach rozgrywa się ostatni etap „rewolucji francuskiej”, zapoczątkowanej w roku 1789, potem ponawianej wielokrotnie, a dziś finalizowanej. Z jakichś powodów wielu starych Francuzów mówi dziś ściszonym głosem i nie wierzy w „zwarcie przewodów elektrycznych” ani w „iskrę ze spawarki”. Prezydent Macron oczywiście wspomniał coś w swoim przemówieniu o „narodowym dziedzictwie”, ale nie zająknął się ani słowem o „Bogu” czy „chrześcijaństwie”, współczuł tylko „katolikom” (tej osobnej, marginalnej kategorii ludzi w kraju, w którym kiedyś wszyscy nimi byli) i oczywiście zapowiedział, że odbuduje Katedrę, i zrobi to w pięć lat. Będzie to zresztą jedyny chyba kościół budowany we współczesnej Francji, ale czy po zakończeniu budowy pozostanie on jeszcze kościołem? Już w czasie „pierwszej rewolucji” chciano zamienić Katedrę na „świątynię Rozumu”. Wtedy się to nie udało, może uda się teraz. Właścicielem zgliszcz jest państwo francuskie i to ono, a nie Kościół będzie odbudowywać swoje „narodowe dziedzictwo”. Z tego wszystkiego, co dzieje się we Francji i na całym tzw. Zachodzie płynie nauka i dla nas. Aktualna kampania wyborcza pokazuje, że i nad Wisłą szturm na zniszczenie naszego „narodowego dziedzictwa” przybiera na sile w imię tych samych bałamutnych haseł – rozumu, tolerancji i wielokulturowości – no i przede wszystkim w imię pogardy dla Prawdy, którą niesie światu w darze chrześcijańskie Objawienie. Czy pozwolimy je zniszczyć, jak pozwolili na to Francuzi?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości