Reklama

Rano budzi nas koparka i smród spalin

17/03/2020 13:44

Mieszkańcy Płocka przechodzący ul. Kolegialną widzą i słyszą, jak wre praca na budowie Muzeum Mazowieckiego. Z daleka widać jeżdżące koparki, pracujące dźwigi, wielki wykop tuż przy budynku, w którym nadal mieszkają ludzie. Codziennie rano budzą ich dźwięki pracujących maszyn, co jest uciążliwe, ale nie aż tak bardzo, jak pękające ściany budynku, zapadająca się podłoga w mieszkaniu i stały hałas pracującego obok ciężkiego sprzętu.

Pan Bronisław zaprosił nas na budowę, na której od kilku miesięcy przyszło mu mieszkać. – Już dawno zostaliśmy z naszych mieszkań wymeldowani, ale nadal tu żyjemy, płacimy czynsz i zastanawiamy się, jak długo jeszcze wytrzymamy. Wystarczy popatrzeć, co się tu dzieje. Nie twierdzę, że robotnicy wykonują swoje obowiązki niezgodnie z planem, ale jak tak można, żeby pracowali metr od naszych okien. Praca ciężkiego sprzętu ma ogromny wpływ na ten istniejący budynek, w którym my cały czas mieszkamy – tłumaczy zapraszając do środka. Rzeczywiście, musimy potwierdzić, że to o czym mówił, jest całkowicie zgodne z prawdą. Mieszkanie jest w środku obudowane panelami nie dlatego, żeby było ładniej lub cieplej, ale dlatego, żeby się trzymało kupy. Stale muszą podkładać pod pralkę kolejne deski, bo stare się załamują z podłogą. Tylko czekają, kiedy razem z pracującą pralką spadną do piwnicy. Część budynku została już rozebrana, nie ma oficyny, ale nie wiadomo, czy to było zgodne z prawem budowlanym, bo część ścian nie ma żadnego oparcia i wcale nie jest wykluczone, że pewnego dnia po prostu spadną do aktualnie wykonywanego wykopu pod budynki Muzeum Mazowieckiego. Co prawda w tym najbardziej zagrożonym budynku mieszka między innymi osoba mająca nakaz eksmisji, ale to nie oznacza, że może czekać, aż znajdzie się pod gruzami, co jest wysoce prawdopodobne. – Pozostałe budynki, które jeszcze istnieją, codziennie ulegają zniszczeniu. A my tu mieszkamy, śpimy, nie wiemy, czy następnego dnia nie znajdziemy się pod gruzami. Teren obok naszego budynku nie jest w żaden sposób zabezpieczony, ponieważ prace wykonywane są bez przerwy, boimy się, że nasze się osuną albo wręcz runą, bo nie ma żadnego oszalowania, nic – tłumaczy. O takich „drobiazgach” jak: hałas w godzinach pracy ciężkiego sprzętu czy smród spalin z koparek, ciężarówek, które prawie wjeżdżają im do domu, już nawet nie wspomina. – Czy to normalne, że budowa jest o jakiś metr od budynku, w którym mieszkamy – pyta pan Bronisław. A najgorsze jest to, że nie wiedzą, jaki będzie ich los. – Moja żona mieszka tu od 68 lat, od urodzenia, razem mieszkamy w tym budynku od 1974 roku. Teraz czekamy na mieszkanie, choćby jakąś informację, kiedy to może nastąpić. W budynku zostało tylko osiem rodzin, cała oficyna została rozebrana, od strony ul. Kolegialnej kierowcy zrobili sobie bezpłatny parking. Teren jest otwarty, więc wjeżdżają tam samochodami. A tu droga jest rozjechana, ciężko przejść suchą stopą. Gdzie nie spojrzeć, same problemy – zapewnia. Mieszkanie, które zajmuje pan Bronisław z żoną nadaje się tylko do remontu, ale tu już nie ma jak poprawić warunków

Reklama

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości