Reklama

Psy atakują mieszkańców

15/09/2010 13:12
W miejscowości Bończa, w gminie Słubice, mieszkańców paraliżuje strach. Biegają tam trzy agresywne psy atakujące ludzi. Miejscowi skarżą się, że problemem nikt się nie interesuje, ani policja, ani urząd gminy.
– Psy zagryzają zwierzęta domowe, a także inne psy, które potem zjadają. Dzieci boją się wychodzić na podwórko i do szkoły. Policja nic nie może zrobić, a wójt umywa ręce – mówi jedna z mieszkanek Bończy.
Policja jest innego zdania i twierdzi, że funkcjonariusze z Posterunku Policji w Słubicach w tej sprawie interweniowali. – Sporządzili i złożyli w sądzie wniosek o ukaranie właścicielki psów. Problem jednak polega na tym, że właścicielka psów przebywa w zakładzie karnym, gdzie odbywa karę za inne czyny. Na chwilę obecną psy są bezdomne, przebywają na ogrodzonym terenie, jednak mogą z niego się wydostawać. Z uwagi na fakt, że są to bezdomne psy, o fakcie policjanci powiadomili Urząd Gminy, który ma obowiązek zająć się tą sprawą – komentuje Krzysztof Piasek z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
W tym miejscu można się zastanawiać, co zamknięte na posesji zwierzęta mają jeść, jeżeli ich właścicielka przebywa w więzieniu? Jeśli nie wydostawałyby się za ogrodzenie, najpewniej już by zdechły z głodu. Krzysztof Dylicki z zarządzania kryzysowego Urzędu Gminy Słubice wyjaśnia, że psy są dokarmiane, ale bardzo rzadko. – Czasami pojawia się tam mąż właścicielki i przywozi im coś do jedzenia, dokarmiają je również sąsiedzi. Jednak gdy psy zgłodnieją, przechodzą przez dziury w ogrodzeniu i same próbują zdobyć pożywienie, wtedy stają się agresywne. Właścicielki nie można ukarać, bo przebywa w zakładzie karnym. Sytuacja jest skomplikowana. Pracownik urzędu wyjaśnia, że psy były dużo groźniejsze do czasu, kiedy przebywały z matką. – Teraz na posesji zostały już tylko dwa młode psy, ponieważ ich matka gdzieś zaginęła, i teraz są spokojniejsze – dodaje Krzysztof Dylicki.
W Urzędzie Gminy w Słubicach dowiedzieliśmy się także, że jeśli psy mają właściciela i wychodzą za ogrodzenie posesji jedynie incydentalnie oraz nie atakują ludzi, to nie można ich w takiej sytuacji odłowić i przewieźć do schroniska. Poza tym pracownicy gminy podkreślają, że schwytanie takiego zwierzęcia wiąże się z dużymi kosztami – około 2 tys. zł. mś
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości