Najbardziej jednak sobie cenię – i najczęściej na nie łowię – mocno wykrępowane, karlinkopodobne błystki wahadłowe długości 3–5 cm, o ciężarze od 8 do 16 g. Wyróżniają się one nie tylko mocnymi wahnięciami w wodzie na boki, ale także zdolnością rotacji obrotowej. I to jest fenomen tej błystki! Wierzcie mi, naprawdę rzadko który pstrąg jest w stanie oprzeć się jej czarowi. W wysokiej wodzie najlepiej sprawdzały mi się te matowosrebrzyste i białe, natomiast w lekko podmętnionej mosiężne i miedziane, również o matowym poblasku. Za uniwersalne uważam te dwukolorowe, srebrzysto-miedziane lub srebrzysto-mosiężne. Gdy z zimowego odrętwienia przebudzą się żaby, to bez wątpienia – poza czasem letniej kanikuły – najtrudniejszy dla wielu wędkarzy okres połowu pstrągów. Dobrze pamiętam, jak sam – będąc wówczas jeszcze niezbyt doświadczonym wędkarzem – nieraz przeżywałem trudne chwile, kiedy w ciągu dwóch-trzech tygodni od momentu przebudzenia się żab nie miałem nawet kontaktu z pstrągiem. To było trudne do zrozumienia i wyjątkowo irytujące, gdy nagle – po dobrym okresie połowów – jakby ręką odjął, ani puknięcia! Były to jednak zupełnie inne czasy, w sklepach dominowały rodzimej produkcji błystki wahadłowe i obrotowe, przynęt gumowych jeszcze nie było, słyszało się już wprawdzie o niezwykle skutecznych woblerach, ale o ich kupnie większość wędkarzy mogła jedynie pomarzyć. Starsi, znacznie bardziej doświadczeni wędkarze, potrafili i wtedy sobie radzić, łowiąc pstrągi na duże błystki wahadłowe – typu Alga bądź Kalewa, które mnie, w tamtych czasach, kojarzyły się wyłącznie z połowem szczupaków. Wówczas nikomu nawet do głowy nie przyszło, że wkrótce sytuacja diametralnie się zmieni i na wędkarskim rynku pojawią rewelacyjne przynęty miękkie, popularnie nazywane obecnie „gumkami”. Mimo to i teraz są wędkarze, którzy mają duże problemy ze złowieniem w tym okresie pstrąga. Dlaczego?
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze