W pogrążonej w zimowym letargu rzece pstrągi nie mają łatwego życia. Muszą się zmagać z wieloma niedogodnościami, nierzadko dosłownie walcząc o przetrwanie. Żeby przeżyć, muszą przede wszystkim znacznie spowolnić rytm życia, dostosowując go do trudnych warunków zimowej rzeki. Dla pstrągów najważniejsze jest w tym czasie zminimalizowanie utraty energii. Spełnić ten wymóg pomaga im mało aktywny, stagnacyjny tryb życia. Im zima dłuższa i surowsza, tym słabsze wyniki wędkarskich poczynań. Dopiero wraz z nastaniem przedwiośnia, gdy marcowe roztopy podniosą poziom wody w rzece, a jej temperatura nieznacznie wzrośnie, pstrągi ożywiają się i zaczynają intensywnie żerować. Podwyższony i podmętniony nurt wody oraz wzmożona aktywność żerowa ryb sprawiają, że pstrągi nie są tak płochliwe jak w późniejszym okresie i znacznie łatwiej jest je teraz podejść i skusić do brania. Początkowo pstrągi nie są zbyt wybredne i atakują każdą dobrze podaną i poprowadzoną spinningową przynętę. Jednak gdy wezbrane rzeki opadną, a z zimowego odrętwienia przebudzą się żaby, nie tak łatwo już sprowokować pstrągi do brania pierwszą lepszą przynętą. Na przedwiośniu, gdy wszystkie strumienie, potoki i rzeki niosą wysoką, podmętnioną wodę, łowię wyłącznie na duże przynęty, bowiem na przestrzeni wielu lat, na takie właśnie złowiłem w tym okresie najwięcej dużych pstrągów, od 40 cm wzwyż. Najlepiej sprawdzały mi się woblery i błystki wahadłowe. W warunkach wysokiej wody, nawet w niewielkiej strudze, często decyduję się łowić 7-cm, a nawet 9-cm woblerem, ponieważ w tym okresie, nawet w takim ciurku, jest możliwość natrafienia na okazałego, nierzadko ponad półmetrowego pstrąga.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze