Przy okazji świąt patriotycznych, a szczególnie teraz, gdy zbliża się 11 listopada, częściej zatrzymujemy się na chwilę refleksji nad sensem słowa „patriotyzm” – zastanawiamy się, czy ono wciąż coś znaczy, a jeśli tak, to co i czy dla wszystkich oznacza to samo. Z mojego doświadczenia wynika, że wydarzenia o charakterze patriotycznym rzadko wypełniają wielkie sale. Tym bardziej byłam zaskoczona, gdy we wrześniu trafiłam do Muzeum w Szubinie (niewielkie miasto w województwie kujawsko-pomorskim), gdzie miałam wygłosić wykład o wojennym jedzeniu, przy okazji spotkania związanego z rocznicą napaści ZSRR na Polskę w 1939 roku. Ku mojemu zdumieniu duża sala była wypełniona po brzegi. Nie był to jednak koniec niespodzianek. Po zakończeniu wykładu otrzymałam podziękowanie od prezes Akcji Katolickiej w Szubinie. To właśnie wtedy w moje ręce trafiła niewielka publikacja, z której pochodzi poniższa receptura. Szczególnie zachwycił mnie farsz, który przypomina mi ten znany z przepisów mojej babci, dawny, „udawany” przedwojenny marcepan. Szubińskie rogale idealnie wpisują się w ten listopadowy czas, pochodzące z miejsca o tak silnych patriotycznych tradycjach. To piękny sposób, by w dniu Święta Narodowego poprzez smak dawnych receptur poczuć dumę z tego, że mamy własny kraj i potrafimy pielęgnować jego historię – nie tylko w pamięci, ale i w codziennych gestach.
Rogale marcińskie (stary przepis zaczerpnięty z publikacji „Przepisy Pani Kazimiery Kowalskiej”)
Skład:
- ciasto
- 1 kg mąki;
- 2 kostki margaryny;
- 4 jajka;
- 1 szklanka mleka;
- 4 łyżki cukru;
- 1 kostka drożdży;
- szczypta soli;
- orzechowa masa
- 250 g mielonych orzechów;
- 500 g gotowanych ziemniaków;
- 1,5 szklanki cukru;
- 3jajka;
- 1 olejek migdałowy;
- lukier
- 1 szklanka cukru pudru;
- 1-1,5 łyżki gorącej wody;
- kilka kropel olejku migdałowego;
- posiekane orzechy włoskie do dekoracji.
Wykonanie:
Do miski wlewamy letnie mleko i rozpuszczamy w nim drożdże. Następnie dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy elastyczne ciasto. Przykrywamy je i odstawiamy do lodówki na około 3 godziny. Do drugiej miski przeciskamy przez praskę ugotowane ziemniaki. Oddzielamy żółtka od białek. W osobnej misce ucieramy żółtka z cukrem, po czym dodajemy ziemniaczane purée, olejek migdałowy i mielone orzechy. Białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie łączymy z masą orzechowo-ziemniaczaną. Ciasto rozwałkowujemy i kroimy na trójkąty. Na każdy nakładamy porcję nadzienia, a następnie zwijamy, formując rogaliki. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w temperaturze 180 st. C przez około 20 minut. W międzyczasie przygotowujemy lukier. Upieczone rogaliki smarujemy lukrem i posypujemy posiekanymi orzechami.Reklama
W herbie Szubina widnieje pelikan karmiący własne pisklęta swoją krwią – symbol bezinteresownej miłości, ofiarności i poświęcenia. Trudno o bardziej wymowny znak dla miejsca, w którym od ponad dwudziestu lat działają ludzie niosący pomoc innym. To właśnie tu, w stołówce św. Faustyny, wolontariusze przygotowują posiłki dla ponad stu potrzebujących z Szubina i okolic. Na czele tego niezwykłego, gotującego zespołu stoi pani Kazimiera – główna kucharka. Jak podkreśla prezes stowarzyszenia, pani Danuta, ci ludzie pomagają nie z obowiązku, lecz z potrzeby serca. Nie oczekują wdzięczności, nawet tej zwyczajnej, wynikającej z myśli, że może kiedyś ktoś pomoże im, gdy oni będą w potrzebie. I właśnie w tym tkwi ich siła – w cichej, codziennej dobroci, która nie szuka rozgłosu. Bo są bożymi ludźmi.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze