Reklama

Przepisy kulinarne Izabeli Chudzyńskiej. Kulki serowe z kandyzowanymi śliwkami

Każdy zna powiedzenie „wpaść jak śliwka w kompot” — sugestywne, bo śliwka, raz wrzucona, natychmiast znika w słodkiej głębi. Tak mówimy, gdy ktoś nagle pakuje się w kłopotliwą sytuację, nierzadko na własne życzenie; bywa też używane żartobliwie w odniesieniu do miłości. Tymczasem śliwki zasługują na pointę elegantszą niż pech. W kuchni zachwycają nie tylko w kompocie, znakomicie komponują się z delikatnymi, serowymi knedlami – słodycz owocu równoważy kremową masę i lekko przyrumienioną bułkę tartą. To połączenie ma w sobie książęcą prostotę i klasę, jak przystało na stoły, które cenią tradycję i wyrafinowanie. Przepis zamieszczony poniżej pochodzi z publikacji o deserach rodziny Lichtenstein.

Kulki serowe z kandyzowanymi śliwkami
Skład:

  • masa na kulki
    • 100 g masła;
    • 300 g twarogu;
    • 60 g kaszki manny;
    • 3 jajka;
    • szczypta soli;
    • bułka tarta z masłem
    • 100 g masła;
    • 100 g tartej bułki;
  • kandyzowane śliwki
    • 500 g śliwek;
    • 75 g cukru;
    • 1 łyżka soku z cytryny;
    • szczypta cynamonu.

Wykonanie:
Masło, jajka i twaróg wyjmujemy wcześniej, aby osiągnęły temperaturę pokojową. Oddzielamy żółtka od białek. W misce ucieramy masło, stopniowo dodajemy żółtka, twaróg i kaszę mannę. Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli i delikatnie łączymy z masą serową. Masę przykrywamy i wstawiamy na godzinę do lodówki. W tym czasie przygotowujemy kandyzowane śliwki: opłukane, wypestkowane owoce kroimy na ćwiartki, przekładamy do garnka, dodajemy cukier, sok z cytryny i cynamon. Gotujemy, aż śliwki zmiękną i syrop lekko zgęstnieje, po czym odstawiamy do przestudzenia. Przygotowujemy bułkę tartą: na patelni roztapiamy masło, wsypujemy bułkę tartą i lekko przesmażamy, aż nabierze koloru orzechowego. Z masy serowej, zwilżonymi dłońmi, formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Gotujemy je we wrzącej, osolonej wodzie przez 15–20 minut, aby „naciągnęły”. Gotowe kulki odcedzamy i polewamy zrumienioną bułką tartą oraz kandyzowanymi śliwkami. Osoby lubiące słodszy wariant mogą dodatkowo posypać kulki cukrem.

Reklama

 

Śliwka to owoc o zadziwiającej biografii, na świecie rośnie ponad sześć tysięcy odmian, od miodowych mirabelek po rubinowe węgierki. Jej sezon trwa od lipca do października, więc przez kilka miesięcy możemy pozwolić sobie na codzienne, małe przyjemności. Dla tych, którzy liczą kalorie, śliwka ma dodatkowe atuty, mimo naturalnej słodyczy dostarcza niewiele energii, za to sporo błonnika, który wspiera i „oczyszcza” układ trawienny. Warto więc w sezonie sięgać choć po jedną dziennie – to prosty rytuał, który działa zaskakująco dobrze. Śliwka ma również swoją apteczną kartę. W XIX wieku na bolący ząb przykładano przekrojoną, suszoną śliwkę posypaną pieprzem, wierzono, że uśmierza ból szybciej niż lecznicze nalewki. Jeszcze wcześniej, w starożytnym Egipcie, owoce te wkładano zmarłym do grobowców, miały odpędzać smutek i zapewnić pożywienie w zaświatach. Trudno o piękniejszy komplement dla tak zwyczajnego, a jednak niezwykłego owocu. 

Reklama

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości