Reklama

Przepisy kulinarne Izabeli Chudzyńskiej. Duszone cynadry wieprzowe

Podroby, niegdyś uznawane za jedzenie gorszego sortu, dziś coraz częściej pojawiają się na stołach jako składnik dań luksusowych. Szefowie kuchni w prestiżowych restauracjach sięgają po cynadry, ozory czy mózg, podając je w wyszukanych kompozycjach, często z dodatkiem wytrawnych sosów i sezonowych składników. To, co jeszcze niedawno uważano za kulinarną konieczność, dziś staje się symbolem kreatywności i odwagi w kuchni. Podobny los spotkał homara – skorupiaka, który przez długie lata uchodził za jedzenie pogardzane. W XVIII wieku w Nowej Szkocji (dzisiejsza prowincja Kanady) homary były tak pospolite, że rdzenni mieszkańcy używali ich jako nawozu do pól. Koloniści natomiast nazywali je „morskimi karaluchami” i traktowali z niechęcią. Przez dekady karmiono nimi głównie niewolników, więźniów i służbę. Dopiero z czasem homar przeszedł kulinarną metamorfozę i trafił na eleganckie stoły. Podroby najwyraźniej kroczą tę samą drogą.

Duszone cynadry wieprzowe
Skład:

  • 600 g wieprzowych nerek;
  • 1 duża cebula;
  • 250 ml rosołu;
  • 1 łyżka mąki;
  • 2 łyżki tłuszczu;
  • 1 łyżeczka majeranku;
  • sól, pieprz.

Wykonanie:
Nerki dokładnie płuczemy, przekrawamy wzdłuż i moczymy w zimnej wodzie przez około godzinę. Następnie zalewamy je wrzątkiem i doprowadzamy do krótkiego zagotowania. Odcedzamy, studzimy, a następnie kroimy na niezbyt cienkie, skośne plasterki. W rondlu rozgrzewamy tłuszcz i obsmażamy pokrojone nerki, aż lekko się zrumienią. W międzyczasie obieramy cebulę i kroimy ją w kostkę. Dodajemy do nerek, całość oprószamy mąką i krótko przesmażamy, mieszając. Wlewamy rosół, przykrywamy rondel i dusimy cynadry na małym ogniu przez około 30 minut – do momentu, aż staną się miękkie. Na koniec doprawiamy do smaku solą, pieprzem i majerankiem.
 

Reklama

 

Dziś składniki kuchni tradycyjnej, takie jak podroby, rzadko pojawiają się na domowych stołach, choć mają za sobą długą i fascynującą historię. Do tej grupy należy zaliczyć grasicę – delikatny, jadalny gruczoł młodych ssaków, który na początku XX wieku uchodził za prawdziwy rarytas. Podawano ją w sosach śmietanowych, smażoną na maśle lub duszoną, a jej obecność na stole świadczyła o kulinarnym wyrafinowaniu gospodarzy. Z biegiem czasu, podobnie jak wiele innych podrobów, grasica niemal całkowicie zniknęła z domowych jadłospisów. Dziś w Polsce spotykana jest głównie w luksusowych restauracjach, gdzie przyciąga smakoszy poszukujących nieoczywistych doznań kulinarnych. Natomiast we Francji i Włoszech wciąż pozostaje składnikiem powszechnie dostępnym i chętnie wykorzystywanym zarówno w kuchni codziennej, jak i tej bardziej wykwintnej. W dobie rosnącego zainteresowania ideą gotowania „od nosa do ogona”, opartego na pełnym wykorzystaniu zwierzęcia i szacunku do produktu, grasica ma realną szansę na powrót do kulinarnego obiegu. Jej subtelny smak i wyjątkowo miękka struktura – co mogę potwierdzić po mojej pierwszej degustacji – sprawiają, że zdecydowanie zasługuje na nowe życie we współczesnej, świadomej kuchni.

Reklama

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości