– Byłyśmy z siostrą w zespole ludowym Harnam, założonym przy fabryce Biedermanna w Łodzi przez panią Jadwigę Hryniewiecką, znajomą Tadeusza Sygietyńskiego jeszcze sprzed wojny. Występowałyśmy na koncercie w warszawskiej Romie. Miałam duet. Później pani Mira opowiadała, że Profesor wskazał wtedy na mnie i powiedział: „Ta mała”. Pani Hryniewiecka wzięła kilka osób i pojechaliśmy do Karolina na egzamin. Gdy przyszłyśmy do „Mazowsza” miałam 13 lat, a siostra – 14 – wspomina Zdzisława Grąbkowska, solistka baletu i kronikarz „Mazowsza”. W 1994 roku Mira Zimińska-Sygietyńska napisała taką dedykację: „Ukochanej Zdzisi Kachny-Grąbkowskiej, która przyszła do »Mazowsza«, mając 13 lat”. – Miała jedną wadę – wszystko robiła lepiej. Tadeusz ją kochał jak własną córkę. Była przy mnie, gdy Tadeusz odchodził na zawsze.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze