Reklama

Płock Levi Strauss. Będzie praca dla pracowników likwidowanego Levisa? Prezydent Płocka przedstawił plan pomocy

W poniedziałek, 8 kwietnia, prezydent Płocka Andrzej Nowakowski spotkał się z pracownikami likwidowanego zakładu Levi'sa. Obecnym ponad stu pracownikom firmy prezydent przedstawił kilka wariantów pomocowych. Jednym z nich ma być m.in. znalezienie inwestora związanego z branżą tekstylną, dziewiarską, który byłby w stanie uruchomić w Płocku podobną produkcję. Jak poinformował prezydent są już pierwsze firmy zainteresowane zatrudnieniem.

Jak podkreślał prezydent Nowakowski, furtkę na współpracę z potencjalnym zagranicznym inwestorem otwiera teren, który zostanie po zakładzie. Bo już w przyszłym roku, kiedy Levi's opuści Płock, do dyspozycji pozostanie, będący własnością miasta obszar o powierzchni 40 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni w dużej części pokrytej halami. Na poniedziałkowym spotkaniu rozmawiano o wielu możliwościach pomocy dla kilkuset osób, które tracą pracę i szansach na to, kto zatrudni zwalnianych pracowników Levi'sa. 

Likwidacja Levi'sa w Płocku: produkcja tylko do połowy czerwca

Przypomnijmy, że zgodnie z przedstawioną przez firmę Levi Strauss & Co., 3 kwietnia br. informacją, w połowie czerwca zakończy się produkcja w płockim zakładzie. Decyzja o zamknięciu działającej w Płocku od ponad 30 lat firmy oznacza utratę pracy dla 650 osób. W przesłanym komunikacje firma poinformowała, że ta trudna decyzja została podjęta w związku z coraz bardziej wymagającą sytuacją na rynku pracy, stale rosnącymi kosztami produkcji i dynamiczną ewolucją wymagań rynkowych.

Reklama

W tym samym czasie informacja o likwidacji Levi'sa dotarła do władz miasta. Prezydent przyznał, że informacja o likwidacji płockiego zakładu przekazana przez jego dyrektora była ogromnym zaskoczeniem.

– Wielokrotnie rozmawialiśmy z dyrektorem o kondycji zakładu. W ostatnich kilkunastu latach przechodził on różne koleje losu. Raz było lepiej, raz trudniej. Miasto reagowało, np. obniżając do symbolicznej złotówki czynsz za teren będący własnością miasta, na którym funkcjonuje firma. To był symboliczny gest, element mogący pomóc w podjęciu pozytywnych decyzji dla zakładu, dla państwa jako pracowników – mówił podczas spotkania prezydent Płocka i zaznaczał, że teraz największym problemem był element zaskoczenia. – Podczas wcześniejszych spotkań z dyrektorem zakładu miałem informacje o tym, że właściciel inwestuje w zakład, kupuje nowe maszyny. Wydawało się, że wszystko jest dość stabilne. Okazuje się, że to tylko się wydawało bo właściciel, z mojego i państwa punktu widzenia podjął dramatyczną decyzję. Bo nagle, w perspektywie roku, 650 osób ma pozostać bez pracy – odnosił się do obecnej sytuacji dotyczącej likwidacji płockiego zakładu Levis'a prezydent Nowakowski.

Reklama

Andrzej Nowakowski przyznał, że pytał dyrektora o powody tak nagłej decyzji.

– Ale jak się państwo domyślają, ani dyrektor zakładu, ani ja kompletnie nie mieliśmy na nią żadnego wpływu. Ale ta trudna decyzja będzie miała bezpośredni wpływ na nasze funkcjonowanie w Płocku – zwracał się do uczestniczących w spotkaniu pracowników likwidowanego zakładu prezydent Płocka.

Prezydent Płocka: nie zatrzymam tej machiny, ale nie jesteśmy bezradni

Podczas poniedziałkowego spotkania Andrzej Nowakowski zaznaczył, że mimo dramatycznej sytuacji jest światełko nadziei. Bo jest kilka wariantów działań.

Reklama

– Sytuacja jest trudna, ale nie jesteśmy bezradni. Od razu po otrzymaniu informacji o tym, że Levi Strauss opuszcza Płock i Polskę, zaczęliśmy szukać rozwiązań i potencjalnych inwestorów. Mamy także telefony od inwestorów. Spotkaliśmy się z przedstawicielami jednej z płockich firm, która jest zainteresowana zatrudnieniem. Dzwonią przedstawiciele firm z całej Polski i pytają o osoby gotowe zatrudnić się w ich firmach przedstawiał zakres już podjętych działań Andrzej Nowakowski.

Ale jak zaznaczał, to początek trudnej drogi. I w pierwszej kolejności pracownicy będą chcieli wiedzieć na jakich warunkach rozstają się z obecną firmą.

Reklama

Miasto szuka inwestorów i pomocy rządu

Prezydent Nowakowski powiedział, że wiedząc, iż firma Levi Strauss w perspektywie końca roku zamierza opuścić Płock, rozpoczęto poszukiwania inwestora, który byłby zainteresowany wejściem do Płocka.  Czy będzie praca dla pracowników likwidowanego Levi'sa?

– Będziemy przede wszystkim szukali firmy związanej z branżą tekstylną, dziewiarską, która byłaby w stanie uruchomić w Płocku podobną produkcję – przedstawił kierunek działań w tym temacie prezydent Nowakowski.

Prezydent zadeklarował, że będzie też rozmawiał z ministrami, m.in. z ministrem aktywów państwowych, czy Agencją Rozwoju Przemysłu – o wsparciu samorządu miasta w tym względzie. Jak zapowiedział, miasto być może będzie również szukać pomocy dla ratowania pracowników likwidowanego zakładu przez Ministerstwo Obrony Narodowej, aby dotrzeć do firm szyjących mundury dla polskiego wojska i w tym obszarze szukać inwestora, który chciałby działać w Płocku.

Reklama

Prezydent poinformował, że o wszystkich podejmowanych działaniach w tym obszarze pracownicy będą informowani podczas kolejnych spotkań. Następne zaplanowane jest na koniec kwietnia.

– Mam świadomość, że od tych działań zależy przyszłość 650 rodzin. I zrobię wszystko, aby ta trudna dla państwa sytuacja nie okazała się tragiczna. Mamy na to wspólnie razem rok – zadeklarował prezydent Płocka.

O zakresie dostępnej na już pomocy mówili obecni na spotkaniu m.in. dyrektorzy Miejskiego Urzędu Pracy. W grę wchodzi wsparcie oferowane przez Miejski Urząd Pracy: przekwalifikowanie, programy unijne, założenie własnej działalności. Jaka poinformował dyrektor Miejskiego Urzędu Pracy pierwsze spotkania z pracownikami będą 22 kwietnia. Odbędą się na terenie zakładu Levi'sa.

Reklama

– Jeśli będzie taka potrzeba będą organizowane dyżury z pracownikami MUP, aby mogli państwo uzyskać wszystkie ważne, potrzebne informacje dotyczące państwa obecnej sytuacji – powiedział Daniel Olender dyrektor Miejskiego Urzędu Pracy w Płocku. Dyrektor powiedział także, że odzywali się przedsiębiorcy zainteresowani współpracą z byłymi pracownikami Levis'a. – Jest taka możliwość, ale tu wiązałoby się to z przebranżowieniem czy przeszkoleniem – dodał dyrektor Olender.

Chcemy deklaracji dyrekcji Levi'sa

Podczas spotkania głos zabrał Andrzej Burnat – przewodniczący Zarządu Regionu Płockiego NSZZ "Solidarność”.

Reklama

– Chcemy tu, na miejscu, deklaracji dyrekcji Levi'sa odnośnie godnych odpraw dla pracowników. W tym gronie jest dużo kobiet mających ponad 50 lat. One przez najbliższe dwa lata, do osiągnięcia wieku przedemerytalnego, nigdzie pracy nie znajdą. Wiemy, jaka jest sytuacja na rynku pracy dla kobiet – mówił o sytuacji zwalnianych pracowników Andrzej Burnat.

Przewodniczący zapowiedział także, że działające w likwidowanym zakładzie związki zawodowe do końca będą negocjowały jak najlepsze odprawy. – Nie będzie żadnych podziałów na tych, którzy mają ochronę związkową, czy jej nie mają. Będą negocjowane dla wszystkich na tym samym poziomie – zapewniał Andrzej Burnat.

Reklama

Przewodniczący Burnat zwrócił się do obecnego na spotkaniu dyrektora płockiego zakładu, mówiąc iż ma nadzieję, że godnie podziękuje on pracownikom.

– A patrząc na odprawy, które były np. w Hiszpanii, mam nadzieję, że tu w Płocku, wyjdą także godne propozycje. I nie powinny być ukrywane. Powinniście państwo oficjalnie powiedzieć co oferujecie pracownikom – zwracał się do dyrektora płockiego zakładu przewodniczący Burnat.

Jarosław Rzytka – dyrektor płockiego zakładu Levi Strauss & Co., odnosząc się do wypowiedzi przewodniczącego Burnata i kwestii publicznych deklaracji dotyczących rozmów powiedział:

Reklama

– powtórzę to, co powiedziałem podczas ogłaszania informacji o zamknięciu zakładu, że rozmowy odbywają się pomiędzy pracodawcą, a związkami zawodowymi zakładu. Do momentu ich zakończenia nie chciałbym zdradzać szczegółów dotyczących tego co będziemy oferować – powiedział dyrektor Rzytka. I poinformował, że kolejna tura rozmów w tej sprawie odbędzie się w najbliższy czwartek (11 kwietnia).

– Chcemy godnie pożegnać pracowników. Nie odprawami kodeksowymi wynikającymi z zapisów prawa. To mogę zapewnić. Co do szczegółów, przedstawimy je dopiero po uzyskaniu porozumienia ze stroną społeczną – zapowiedział dyrektor Rzytka.

Reklama

W rozmowie z nami dyrektor powiedział, że szczegóły i konkrety warunków pracownicy poznają w momencie zakończenia rozmów ze związkami zawodowymi. Na to, zgodnie z prawem, jest czas 20 dni. Rozmowy rozpoczęły się w czwartek 4 kwietnia. Od dyrektora płockiego zakładu nie uzyskaliśmy odpowiedzi jak idą negocjacje i czy związki zawodowe chcą dużo wynegocjować.

Nie było myśli, że to już...

O propozycjach i oczekiwaniach pracowników nie chciała rozmawiać przedstawicielka zakładowych związków Solidarności pani Ania. – Na tym etapie nie chcemy jeszcze rozmawiać o naszych propozycjach. Dotyczą one wynegocjowania dobrych warunków odpraw.

Jak mówiła przedstawicielka związków, na tym etapie także niewiele wiadomo jest o możliwościach znalezienia zatrudnienia.

– W poniedziałek 22 kwietnia będziemy mieli spotkania z przedstawicielami ZUS, Urzędu Pracy, będziemy informowani. Liczymy na to, że będą jakieś staże, kursy, szkolenia, że będziemy mogli się przebranżowić. Część osób z pewnością szuka samodzielnie pracy. Nie ma na co czekać bo decyzja zapadła – mówiła przedstawicielka zakładowych związków Solidarności. Jak przyznała pracownicy nie mieli wcześniej żadnych informacji o decyzji, którą otrzymali na początku kwietnia. – Wszyscy mieliśmy nadzieję, że może do końca roku, może dwa lata. Nie było myśli, że to już i kiedy przyjdziemy do pracy po świętach dowiemy się, że zamykają fabrykę – usłyszeliśmy od przedstawicielki związków.

Było niedobrze, a stało się źle

O sytuacji w firmie sami pracownicy mówili bardzo lakonicznie. Można było jedynie usłyszeć, że już było niedobrze, a stało się źle. A praca ciężka. Pracownicy z wielkim niepokojem mówili o swojej przyszłości. Przyznawali, że jakąś nadzieją są szkolenia i staże, ewentualnie nowe miejsca pracy.

– Nie wiem co to będzie i kiedy będzie. A mamy świadomość, że trzeba działać szybko. Bo każdy z nas chciałby pracować. Oczywiście najlepiej na miejscu. Osobiście nie chciałabym wyjeżdżać z Płocka. Jest mi tutaj dobrze i tu chciałabym pracować – mówiła po spotkaniu jedna z pracownic firmy.

Z sali padły też tylko trzy pytania o ewentualny program ochrony dla osób po 50 roku życia, programy stażowe dla osób 40+, czy możliwość skorzystania z dofinansowania do czynszu?

– W sytuacji kryzysowej taka pomoc jest możliwa. W każdym przypadku decyzja podejmowana będzie indywidualnie przez pracowników MOPS-u – wyjaśniał prezydent Nowakowski.

T. Radwańska-Justyńska

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2024 11:11
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Fores - niezalogowany 2024-04-10 10:36:33

    Oni jeszcze wyjdą na tym do przodu dostaną extra odprawy związki i miasto pozałatwiają im nowe roboty być może jeszcze lepsze niż do tej pory i będą się śmiać w Cnh zwalniają po 20-30 osób na miesiąc i kto się nimi przejmuje ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości