W nocy z 20 na 21 października na płockich ulicach rozegrały się sceny jak z filmu sensacyjnego. Żeby zatrzymać uciekającą skodę, policjanci musieli użyć broni.
Wszystko zaczęło się tuż po północy na ulicy Skłodowskiej. Uwagę funkcjonariuszy z wydziału patrolowo-interwencyjnego zwróciła skoda. Policjanci postanowili jej kierowcę zatrzymać do kontroli. Mężczyzna jednak nie miał zamiaru zastosować się do poleceń funkcjonariuszy i zaczął uciekać. Jechał środkiem ulicy, zmuszając inne samochody do zjechania na bok.
– Policjanci tak prowadzili pościg, by nikt postronny nie ucierpiał. Na ulicy Kolejowej do pościgu dołączył kolejny patrol, złożony ze strażnika miejskiego i dwóch policjantów. Wyprzedzili radiowozem ścigane auto i zajechali mu drogę – relacjonuje oficer prasowy płockiej policji podkom. Piotr Jeleniewicz.
Uciekinier, widząc, że jeden radiowóz blokuje mu drogę, a drugi jedzie obok niego, uderzył z impetem w auto Straży Miejskiej, próbując je zepchnąć z drogi. Wtedy policjanci oddali strzały ostrzegawcze. Jeden z pocisków przebił oponę w skodzie i auto stanęło. Kierowca próbował jeszcze uciekać pieszo, ale szybko został schwytany.
– Skodą kierował 33-letni mieszkaniec powiatu sochaczewskiego. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Ponadto ma orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia pojazdów do 2025 roku. W aucie były oprócz niego dwie kobiety i trzech mężczyzn. W pojeździe policjanci znaleźli narkotyki – dodaje Piotr Jeleniewicz.
Pięcioro dorosłych, czterej mężczyźni i kobieta, spędziło resztę nocy w policyjnym areszcie, podróżująca z nimi 16-letnia dziewczyna trafiła do policyjnej izby dziecka. Policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia, a zebrany materiał zostanie przekazany prokuraturze. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze