Ciemne średniowiecze wniosło też nieco światła do naszej kuchni. W tej odległej epoce zwrócono uwagę na krzewy porzeczek, w tym na ich owoce oraz liście. Prawdopodobnie to wówczas nadzwyczaj twórczy w dziedzinie leczniczych nalewek benedyktyni opracowali recepturę na likier z czarnych porzeczek (creme de cassis). Służył im on jako lek na żółtaczkę. Jednak na większą popularność musiał jeszcze poczekać kilka stuleci. Bowiem, dopiero po cierpkiej historii współczesności, czyli po II wojnie światowej, trunek ten zyskał międzynarodową sławę. Otóż, po wojnie sytuacja producentów likierów w Burgundii była katastrofalna. Z pomocą przyszedł im ówczesny mer stolicy regionu Dijon Felix Kir. On to częstował każdego przybyłego do merostwa gościa koktajlem z likieru i białego wina (dzisiaj koktajl ten nosi jego nazwisko). Typowy kir uzyskuje się z połączenia likieru cassis i białego wytrawnego wina, w proporcji 1 do 5. Ten prosty zabieg marketingowy pozwolił przetrwać lokalnym producentom tego trunku. Dobrze, że tak się stało, gdyż likier ten jest na tyle wyśmienity, że nawet smakuje zawziętym przeciwnikom czarnej porzeczki.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze