To miejsce w Tygodniku charakteryzuje się co prawda ciągłością, ale nie zamieszczam tu powieści w odcinkach, zatem tematyka jest w miarę różnorodna. Niemniej od czasu do czasu życie podpowiada, bym zaserwował Szanownym Czytelnikom miniserial. I to jest ten moment. Przed tygodniem pisałem o kłopotach z ukraińskim zbożem. I nie ma wyjścia, muszę temat kontynuować. Nie da się bowiem przejść obojętnie obok kolejnych posunięć władz naszego pięknego kraju „w tym temacie”. Nasuwa się myśl, by się odwołać do mądrości zawartych w przysłowiach, powiedzeniach i cytatach. Oto garść tych, które na poczekaniu przychodzą mi do głowy. Kowal zawinił, cygana powiesili. To przysłowie, czyli amunicja ciężkiego kalibru (pozwalam sobie na terminologię adekwatną do sytuacji za wschodnią granicą). Albo powiedzenie o gaszeniu pożaru benzyną… I na koniec pozwolę sobie wspomnieć (nie pierwszy raz na tych łamach) o swoim idolu. I jego mikrodziele zatytułowanym „Na czym polega socjalizm”. Udziela tam odpowiedzi w krótkim zdaniu, wielokrotnie w moich tekstach przytaczanym, toteż nie będę go powtarzał.
To tyle wstępu, czas na rozwinięcie tematu. Władza nasza jak wiadomo pomaga napadniętym barbarzyńsko sąsiadom jak może. I to ostatnie słowo jest tu kluczowe. Albowiem by mogła, musi władzą pozostać i po wyborach, które za pasem. Musi je wygrać. I to nie byle jak, ale na tyle znacząco, by mogła stworzyć rząd. I tu, jak powiedział pułkownik Wieniawa – Długoszowski, kończą się żarty, a zaczynają się schody. Taki wynik wyborczy jest marzeniem ściętej głowy, jeśli „elektorat wiejski” wkurzony dobroczynną działalnością władzy odmówi jej wsparcia przy urnach.
Co robić? No cóż, trzeba zastosować, choć to w obliczu najazdu Rosji na Ukrainę mocno „niepolityczne”, koncept marszałka Tuchaczewskiego. Kiedy mu doniesiono, że nie starczy pożywienia dla koni i żołnierzy rozkazał: konie nakarmić, a ludziom wytłumaczyć. Jak to się ma do problemu „zbożowego”? Ano tak, że polskiego rolnika trzeba bronić z całą stanowczością, toteż mamy zakaz wjazdu ukraińskiego zboża w granice naszego pięknego kraju (już złagodzony, tranzyt pod ścisłym nadzorem jest dopuszczony). Pierwszy krok na drodze do wyborczego sukcesu zrobiony. Pozostaje drugi. Trzeba braciom Ukraińcom wytłumaczyć. Chyba zrozumieją? U nich wszak też bywają wybory, czyli „zasady demokracji” nie są im obce. Czy zatem temat ukraińskiego zboża można uznać za zamknięty i nasz serial nie będzie kontynuowany? Nie byłbym takim optymistą. Żaden ze mnie fachowiec od handlu płodami rolnymi, ale nawet pobieżna lektura tekstów ukazujących się w mediach wskazuje, że tak naprawdę problemy na tym rynku dopiero przed nami. Załóżmy, że to zboże bezpiecznie dotrze od granicy na wybrzeże. I co dalej?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wysypać do Bałtyku. Przecież nikt oid nas tego nie kupi!!!
Wysypać do Bałtyku. Przecież nikt oid nas tego nie kupi!!!